I CR 309/65
WyrokIzba Cywilna1965-12-17
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy dobro dziecka sprzeciwia się rozwiązaniu przysposobienia, gdy naturalna matka odnalazła dziecko po latach i stara się o jego odzyskanie, a przysposobienie zostało dokonane wbrew jej woli i wiedzy?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że dobro dziecka nie może być rozpatrywane wyłącznie z punktu widzenia jego aktualnego stanu uczuciowego i przywiązania do przysposabiających. Należy wziąć pod uwagę całokształt okoliczności, w tym warunki życiowe oferowane przez naturalną matkę, perspektywy rozwoju dziecka oraz interes moralny matki. W sytuacji, gdy przysposobienie zostało dokonane w sposób wadliwy, wbrew woli matki i z naruszeniem przepisów, a warunki oferowane przez matkę są korzystniejsze dla rozwoju dziecka, rozwiązanie przysposobienia jest uzasadnione, nawet jeśli spowoduje to przejściowe trudności dla dziecka.Stan faktyczny
Sąd Wojewódzki oddalił wniosek o rozwiązanie przysposobienia małoletniego Ryszarda Z. (przemianowanego na Tomasza C.), uznając, że silna więź rodzinna powstała w wyniku przysposobienia jest kluczowa dla jego dobra. Matka dziecka, Władysława W., odnalazła syna po latach, ale przysposobienie zostało orzeczone bez jej udziału i wiedzy. Sąd Najwyższy uchylił to postanowienie, uznając, że Sąd Wojewódzki błędnie ocenił dobro dziecka, nie biorąc pod uwagę korzystniejszych warunków rozwoju oferowanych przez matkę oraz wadliwości samego procesu przysposobienia.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy zmienił zaskarżony wyrok, orzekając rozwiązanie przysposobienia małoletniego Ryszarda Tomasza Z. i nakazując powrót do jego poprzednich danych personalnych. Sprawę w zakresie żądania wydania dziecka przekazał do ponownego rozpoznania sądowi opiekuńczemu.Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Ignatowicz (sprawozdawca). Sędziowie: R. Czarnecki, J. Krajewski.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa kuratora małoletniego Tomasza C. przeciwko Władysławowi i Aleksandrze małż. C. o rozwiązanie przysposobienia, na skutek rewizji kuratora oraz Prokuratora Wojewódzkiego w Bydgoszczy od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Bydgoszczy-Ośrodek w Toruniu z dnia 23 czerwca 1965 r.,zaskarżony wyrok, mylnie nazwany postanowieniem, zmienił i orzekł rozwiązanie przysposobienia małoletniego Ryszarda Tomasza Z., któremu Sąd Powiatowy w Toruniu nadał postanowieniem z dnia 7 maja 1958 r. następujące dane personalne: "Tomasz C., ur. 28 sierpnia 1953 r. jako syn Aleksandra i Zofii z domu w.", orzeczone przez Sąd Powiatowy w Aleksandrowie Kujawskim postanowieniem z dnia 18 czerwca 1960 r. sygn. NS III 28/58; orzekł, że małoletni powraca do swoich poprzednich danych personalnych: "Ryszard Tomasz Z., ur. dnia 3 listopada 1952 r. jako syn Władysławy Z."; zaskarżony wyrok w części oddalającej żądanie nakazania wydania małoletniego uchylił i sprawę w tym zakresie przekazał Sądowi Powiatowemu w Aleksandrowie Kuj. do ponownego rozpoznania w trybie nieprocesowym jako sądowi opiekuńczemu.Uzasadnienie faktycznePostanowieniem z dnia 23 czerwca 1965 r. Sąd Wojewódzki w Bydgoszczy-Ośrodek w Toruniu oddalił wniosek kuratora nieletniego Tomasza C. o rozwiązanie jego przysposobienia dokonanego przez Władysława i Aleksandrę małżonków C. w dniu 18 marca 1960 r.Sąd Wojewódzki ustalił następujący stan faktyczny:Dnia 4 sierpnia 1956 r. Władysława W., zamieszkała w S., nie zastała po powrocie z pracy bawiącego się, jak zwykle, na podwórku 4-letniego syna Ryszarda Z. Po przeszukaniu bez rezultatu pobliskich domów, tego samego dnia o godz. 19.00 ojczym nieletniego Mieczysława W. zawiadomił organa MO o zaginięciu dziecka. Wszczęte poszukiwania, zamieszczone ogłoszenia w codziennej prasie i komunikaty radiowe nie pomogły w odnalezieniu Ryszarda Z. Dopiero w dniu 28 sierpnia 1956 r. w T. w okolicach mostu drogowego został znaleziony chłopczyk lat około 4, który był zaginionym Ryszardem Z. Dziecko zostało po pewnym czasie przewiezione do Państwowego Domu Dziecka w W. W 1957 r. małżonkowie Władysław i Aleksandra C., po przeprowadzeniu przewidzianych przepisami starań, zabrali małoletniego Ryszarda Z. na wychowanie. Matka dziecka W. w dalszym ciągu czyniła próby odnalezienia syna, a nadto Prokuratura Powiatowa w Szczecinie prowadziła śledztwo mające za cel odnaleźć dziecko i wyjaśnić okoliczności zaginięcia Ryszarda Z. Jednakże dopiero w dniu 8.IX.1958 r. Komenda Główna MO w W. zawiadomiła organa MO w S. o znalezieniu w T. dziecka w wieku lat 4.W związku z powyższym w listopadzie 1958 r. w Komendzie Powiatowej MO w A., dokąd dowieziono małoletniego razem z opiekunką Aleksandrą C., dokonano okazania dziecka matce Władysławie W., ojczymowi Mieczysławowi W. i babce dziecka Helenie Z. Wyżej wymienione osoby rozpoznały okazane im dziecko jako zaginione Ryszarda Z. Z postanowienia Komendy MO w S. z dn. 20.XI.1958 r. wynika, że Ryszard Z. również poznawał swoich rodziców. Dziecko nie zostało jednak zwrócone matce, lecz nadal pozostało u małżonków C. Organa MO w A. nie podały adresu C. matce dziecko. Praktycznie więc, mimo że rozpoznała ona swoje dziecko i je odnalazła, nie była w dalszym ciągu zorientowana, gdzie jej syn przebywa. Dowiedziała się natomiast, że dziecko zostało już adoptowane i tylko przez orzeczenie sądowe może je odzyskać.Aby odszukać ponownie zagubionego Ryszarda Z., Władysława W. składała szereg zażaleń na czynniki prowadzone przez MO w S. oraz zwracała się z prośbą o pomoc w odnalezieniu dziecka do Redakcji tygodnika "Przyjaciółka", dzięki której dowiedziała się o miejscu przebywania dziecka.W lipcu 1958 r. małżonkowie C. złożyli do Sądu Powiatowego w A. wniosek o orzeczenie przysposobienia małoletniego Ryszarda Z. Po rozpoznaniu dziecka przez matkę, małżonkowie C. wiedzieli, że chce ona zabrać swego syna (wynika to z listów pisanych przez nich do Sądu Powiatowego w Grudziądzu), jednakże nadal dążyli do przysposobienia wychowywanego przez siebie chłopca. W marcu 1960 r. Sąd Powiatowy w Aleksandrowie Kuj., po uprzednim nadaniu dziecka imienia "Tomasz" i nazwiska "C.", orzekł przysposobienie przez małżonków C. Dziecko zostało więc przysposobione wbrew woli, bez wiedzy i bez udziału matki w procesie, mimo że adres jej był znany Sądowi.Mając powyższe ustalenia faktyczne na uwadze, Sąd Wojewódzki podkreślił przede wszystkim, że rozstrzygając o losach dziecka, miał na uwadze jego dobro. Sąd Wojewódzki uznał bowiem, że więź rodzinna powstała w wyniku przysposobienia stała się tak silna, iż oddanie dziecka naturalnej matce wywołałoby zbyt duży wstrząs w psychice małoletniego i byłoby dla niego szkodliwe. Tomasz C. przebywa bowiem u małżonków c. od marca 1957 r., nazywa ich ojcem i matką i uważa ich za swoich rodziców. Razem z nimi mieszka na wsi O. pow. A., chodzi do 4 klasy szkoły podstawowej i jest bardzo przyzwyczajony do swego środowiska i otoczenia. Przez taki długi czas (8 lat) przyzwyczaił się i przywiązał do ludzi, którzy są dla niego dobrzy, dlatego też nie chce opuścić domu, w którym znalazł ciepło rodzinne i w którym dobrze się czuje, tym więcej że C. przysposobili jeszcze drugie dziecko - dziewczynkę. Wynika to z wypowiedzi Tomasza C. na rozprawie w dniu 16.VI.1965 r. Oświadczył on, że jest mu dobrze u rodziców i że nie chce iść do S. (tam zamieszkuje jego matka). Wypowiedzi te, choć pozbawione skutków prawnych, albowiem nieletni nie ukończył jeszcze lat 13, nie mogły pozostać jednak bez wpływu przy orzekaniu w sprawie niniejszej.Sąd Wojewódzki wziął również pod uwagę sytuację, w jakiej znalazłoby się dziecko, gdyby przebywało u swej naturalnej matki, Władysławy W. Z wywiadu przeprowadzonego przez inspektora społecznego wynika, że miałoby ono tam zapewnione bardzo dobre warunki materialne i mieszkaniowe, przebywałoby w środowisku wielkomiejskim, w miejscu zamieszkania miałoby wiele szkół średnich i wyższych uczelni, które ewentualnie mogłoby potem ukończyć. Są to jednak warunki, które małoletni może również osiągnąć, pozostając u swoich dotychczasowych rodziców. W obecnych warunkach start życia jest jednakowy zarówno dla młodzieży wiejskiej, jak i miejskiej. Po ukończeniu szkoły podstawowej ma on również możliwość dalszego kształcenia się. Przy wysoko rozwiniętej i rozpowszechnionej pomocy Państwa dla młodzieży uczącej się jest to uzależnione tylko od chęci i zdolności małoletniego.Sąd Wojewódzki wziął również pod uwagę zachowanie się matki dziecka, Władysławy W., która dopiero po upływie około 4 lat od chwili dowiedzenia się o miejscu pobytu dziecka wystąpiła z wnioskiem o rozwiązanie przysposobienia. Przez cały ten czas, aż do chwili obecnej, nie nawiązała żadnego kontaktu z dzieckiem, a przecież nie było przeszkód ku temu, by napisać list, przesłać upominek, żeby wzbudzić chociaż zainteresowanie swoją osobą. Niestety, nie było nawet żadnych prób czynionych w tym kierunku.Małoletni jest dzieckiem pozamałżeńskim. Matka dziecko zawarła związek małżeński i w 1955 r. urodziło się z tego małżeństwa dziecko, syn Sławomir. Obecność w domu tych dwóch chłopców, nie przyzwyczajonych do siebie nawzajem, a wychowywanych w różnych środowiskach i warunkach, może wywołać różnego rodzaju konflikty, w wyniku których małoletni jeszcze bardziej boleśnie odczuwałby wyrwanie go z dotychczasowego domu i środowiska.Mając powyższe na uwadze i kierując się wyłącznie dobrem dziecka, Sąd Wojewódzki oddalił wniosek o rozwiązanie przysposobienia. Wprawdzie art. 70 § 1 kod. rodz. dopuszcza możliwość rozwiązania przysposobienia z ważnych powodów, którym w tym wypadku jest odnalezienie się matki dziecka, jednakże jest to możliwe tylko wówczas, gdy przemawia za tym również dobro dziecka. Wyrwanie po 8 latach dziecka z jego dotychczasowego środowiska, oddanie go matce, której ono nie pamięta, nie nazywa matką i do której odnosi się wręcz niechętnie, spowodować może u dziecka nieodwracalną tragedię. Między małoletnim a jego przysposobionymi rodzicami przez tak długi okres wytworzyła się silna więź rodzinna, zerwanie więc jej i narzucenie mu nowego sposobu życia wśród obcych dla niego ludzi, bo za takich uważa on swą matkę naturalną i jej męża, doprowadzić może do szkodliwych następstw.Wymienione na wstępie orzeczenie zaskarżył Prokurator Wojewódzki i kurator nieletniego.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Sąd Wojewódzki trafnie uznał, że odnalezienie się rodziców naturalnych dziecka, którzy w chwili jego przysposobienia byli nieznani, może stanowić ważny powód rozwiązania przysposobienia. W myśl również założeń kodeksu rodzinnego z 1950 r. (zgodnych z założeniami kodeksu rodzinnego i opiekuńczego) Sąd Wojewódzki uznał, że fakt ten sam przez się - bez powiązania z całokształtem okoliczności sprawy - nie może uzasadniać rozwiązania przysposobienia, a w szczególności, że nawet w takim wyjątkowym wypadku, kiedy odnajdują się rodzice naturalni dziecka, nie można orzec rozwiązania przysposobienia bez oceny, czy takie orzeczenie nie będzie godziło w dobro dziecka.Jednakże pomimo trafności punktu wyjścia do dalszych rozważań zaskarżone orzeczenie nie może być uznane za prawidłowe. Sąd Wojewódzki bowiem oceniając, że w niniejszej sprawie dobro dziecka sprzeciwia się rozwiązaniu przysposobienia, wyciągnął błędne wnioski z niewadliwie ustalonego w zaskarżonym wyroku stanu faktycznego.Zdaniem Sądu Wojewódzkiego okolicznością, która nakazuje w imię dobra dziecka oddalenie powództwa, jest to, że pomiędzy nieletnim a przyspasabiającymi wytworzyła się silna więź rodzinna i że wobec tego oddanie dziecka naturalnej matce mogłoby spowodować szkodliwy wstrząs psychiczny u małoletniego. Z tą oceną nie można się jednak zgodzić.Nieletni jest niewątpliwie przywiązany do przysposabiających, jednakże jego dobra nie można rozpatrywać wyłącznie z punktu widzenia aktualnego jego stanu uczuciowego: z jednej strony - bez porównania warunków, w jakich ten stan się wytworzył, z warunkami, jakie by istniały, gdyby nieletni znajdował się u swej matki, z drugiej zaś - bez spojrzenia w przyszłość, tzn. na perspektywy dalszego rozwoju nieletniego i możliwości przyszłych osiągnięć w życiu. Takie zaś całościowe spojrzenie na sytuację nieletniego musi doprowadzić do odmiennych wniosków od tych, do jakich doszedł Sąd Wojewódzki.Jeżeli chodzi o porównanie aktualnej sytuacji życiowej nieletniego z warunkami, w jakich by żył, gdyby wychowywał się u matki, to trzeba stwierdzić, że ocena musi wypaść - wbrew odmiennemu poglądowi Sądu Wojewódzkiego - zdecydowanie korzystnie dla warunków, jakie może nieletniemu stworzyć matka. Jak to trafnie podkreślił Prokurator w swej rewizji, nieletni wychowuje się w dość trudnych warunkach na wsi, nie mając ani odpowiednich warunków mieszkaniowych, ani też możliwości prawidłowego rozwoju swej umysłowości. Nieletni jest bowiem (chodzi o stan z 1965 r.), pomimo ukończenia 13 lat życia, uczniem czwartej klasy szkoły podstawowej i uzyskuje mierne wyniki we nauce. Jest rzeczą oczywistą, że warunki miejskie, zwłaszcza warunki, jakie zapewnia duże miasto, pozwoliłyby nieletniemu na lepszy, a w każdym razie na odpowiadający jego wiekowi, rozwój umysłowy. Tej zasadniczej dla rozstrzygnięcia sprawy okoliczności Sąd Wojewódzki nie wziął dostatecznie pod uwagę. Sąd Wojewódzki podkreślił wprawdzie, że w aktualnych naszych warunkach społecznopolitycznych także dzieci na wsi mają zapewnione możliwości rozwoju i dalszego kształcenia, jednakże tego trafnego co do zasady stwierdzenia Sąd Wojewódzki nie skonfrontował z warunkami, w jakich żyje nieletni, te zaś konkretne warunki wskazują, że jego możliwości rozwojowe nie przedstawiają się tak, jakby należało sobie tego życzyć.Trafnie dalej zarzuca rewizja Prokuratora, że aktualny sposób wychowywania nieletniego budzi zastrzeżenia także z innych przyczyn. Jak to wynika z protokołów przesłuchania nieletniego, jest on wychowywany w duchu wrogości do swojej matki. W szczególności np. nieletni podał, że nie chce wrócić do matki, bo go tam bito i zamykano w piwnicy. Jest rzeczą oczywistą, że nie mógł on takich faktów pamiętać, a więc że zostały mu one zasugerowane przez przysposabiających. Jest to jednak tak poważny błąd wychowawczy, że w znacznym stopniu wskazuje na brak kwalifikacji pozwanych do prawidłowego wychowywania dziecka, zwłaszcza cudzego, a więc dziecka, które ponadto ma rodzinę naturalną i powinno być wychowywane w duchu miłości i szacunku dla swoich rodziców naturalnych. W tych warunkach Sąd Wojewódzki niesłusznie potraktował wypowiedzi nieletniego jako jeden z argumentów przemawiających przeciwko rozwiązaniu przysposobienia, chociaż w rzeczywistości z wypowiedzi tych należało wyciągnąć odmienny wniosek.Nie jest też uzasadnione przekonanie Sądu Wojewódzkiego, że rozwiązanie przysposobienia wpłynęłoby w takim stopniu ujemnie na nieletniego, iż pozostawiłoby trwały ujemny ślad w jego psychice. Już sam fakt, że nieletni jest nieco opóźniony w rozwoju, przemawia przeciwko takim obawom. Ponadto zaś trafnie podkreśla rewizja kuratora, że rozwiązanie przysposobienia nie jest dla nieletniego jakimś zaskoczeniem, od dawna bowiem orientuje się on, że przysposabiający nie są jego rodzicami oraz że jego naturalna matka pragnie go odzyskać. Można też zasadnie liczyć na to, że uczucie matki potrafi usunąć pewne zahamowania, jakie niewątpliwie u małoletniego wystąpią.Sąd Wojewódzki nie miał tego na uwadze, gdyż bezpodstawnie - jak to trafnie zarzuca rewizja prokuratora - ujemnie ocenił dbałość matki powoda o odzyskanie swego dziecka. Wbrew bowiem tej ocenie wszystko wskazuje na to, że starała się ona usilnie o odzyskanie dziecka, a jedynie splot nieudolności czy niedbalstwa wielu organów państwa (o czym niżej) - w połączeniu z niedopuszczalnymi zabiegami pozwanych - uniemożliwił jej osiągnięcie upragnionego celu.Nie może także przemawiać przeciwko rozwiązaniu przysposobienia pozamałżeńskie pochodzenie nieletniego, skoro ma on ojczyma, który na równi z matką starał się o jego odnalezienie. Także fakt, że nieletni ma brata, przemawia za wspólnym wychowaniem braci.Przy rozstrzyganiu sprawy niniejszej nie można też pomijać interesu moralnego (który w takiej sprawie jak sprawa niniejsza ma zarazem charakter interesu prawnego) matki dziecka. Wprawdzie podstawowym założeniem naszego prawa rodzinnego jest dążenie do realizacji w każdej sprawie dobra małoletniego dziecka, ale założenia tego nie można rozumieć w ten sposób, że eliminuje ono całkowicie, jako jedną z przesłanek rozstrzygania spraw z zakresu stosunków między rodzicami a dziećmi, interes rodziców. Założenie to oznacza tylko, że interes rodziców nie może być decydujący dla rozstrzygnięcia sprawy w takiej sytuacji, gdy nieuwzględnienie tego interesu jest warunkiem sine qua non zapewnienia ochrony interesu małoletniego dziecka. Jeżeli natomiast ochrona dobra dziecka da się pogodzić - nawet przy założeniu, że rozstrzygnięcie spowoduje pewne przejściowe ujemne skutki dla dziecka - z interesem rodziców, to sąd nie może tego ostatniego interesu nie wziąć pod uwagę.Taki właśnie stosunek interesu nieletniego i jego matki istnieje w sprawie niniejszej.Powyższemu rozumowaniu nie można przeciwstawić - jeśli chodzi o sprawę niniejszą - argumentu, że przeciwnego rozstrzygnięcia wymaga interes pozwanych jako przysposabiających. Oczywiście interes przysposabiających powinien być także w sprawie o rozwiązanie przysposobienia - w zakresie wyżej podanym - brany pod uwagę. Jednakże w sprawie niniejszej interes pozwanych musi zdecydowanie ustąpić przed interesem matki dziecka. Do tego bowiem stanu, jaki jest przedmiotem rozpoznania w tej sprawie, doprowadzili sami pozwani, gdyż zdając sobie sprawę, że dziecka poszukuje matka, dążyli w sposób niedopuszczalny do jego przysposobienia. Świadczy o tym m.in. dobitnie - jak to podkreśla rewizja prokuratora - pisma pozwanych kierowane w sprawie o przysposobienie do sądu z ponagleniami o przyśpieszenie postępowania, bo "rodzice się odnaleźli i chcą dziecko odebrać". Z tego, że przysposobienie orzeczone w takich okolicznościach może być skutecznie zakwestionowane, pozwani zdawali sobie dobrze sprawę, skoro - jak sami wyjaśnili - przysposobili jeszcze drugie dziecko, licząc się z tym, że nieletni, którego dotyczy sprawa niniejsza, zostanie im zabrany.W tych warunkach postępowanie pozwanych musi się spotkać ze zdecydowanym potępieniem i tym samym stanowi ono dodatkowy argument uzasadniający rozwiązanie stosunku przysposobienia.Nie bez znaczenia jest wreszcie okoliczność, że tragiczny dla matki nieletniego - i oczywiście dla niego samego - splot okoliczności spowodowany został, poza postępowaniem pozwanych, także niewłaściwym wypełnieniem obowiązków przez organy państwa, a mianowicie: 1) przez miejscowych funkcjonariuszy MO, którzy umożliwili uprowadzenie przez pozwanych z lokalu MO dziecka, pomimo że w lokalu tym znajdowała się, zgłaszając się po nie, matka wraz z ojczymem, 2) przez prokuraturę, która nie potrafiła przez długi czas doprowadzić do odszukania nieletniego, wreszcie 3) przez sąd powiatowy, który z rażącym naruszeniem przepisów postępowania i prawa materialnego orzekł przysposobienie bez udziału matki nieletniego, chociaż dysponował danymi co do tego, że nieletni nie jest dzieckiem porzuconym, gdyż znalazła się jego matka.Z zasad powyższych oraz wobec tego, że ustalenia zaskarżonego wyroku pozwalają na orzeczenie przez sąd rewizyjny co do meritum sprawy, Sąd Najwyższy uwzględnił wniosek tak rewizji kuratora nieletniego, jak i Prokuratora Wojewódzkiego, którą popierał w całej rozciągłości przedstawiciel Generalnej Prokuratury, o zmianę zaskarżonego orzeczenia i rozwiązanie przysposobienia.Konsekwencją tego było też orzeczenie powrotu nieletniego do jego poprzednich danych personalnych, zmienionych przez sąd opiekuńczy w odrębnym postępowaniu, jeszcze przed orzeczeniem przysposobienia.Sąd Najwyższy nie mógł natomiast orzec merytorycznie co do żądania nakazania pozwanym, aby wydali nieletniego jego matce, a to z dwu przyczyn: po pierwsze, rozwiązanie przysposobienia należy obecnie - nawet jeżeli przysposobiony jest jeszcze małoletni - do właściwości sądu wojewódzkiego i jest rozpoznawane w trybie procesowym (art. 125 § 1 k.r.o. oraz art. 453 k.p.c.), natomiast rozstrzyganie o odebraniu dziecka należy do sądu powiatowego jako sądu opiekuńczego i jest tym samym rozpoznawane w postępowaniu nieprocesowym (art. 100 k.r.o., art. 579 k.p.c.); po drugie, sprawa pod kątem widzenia zasadności żądania wydania dziecka nie była rozpoznana przez Sąd I instancji, sąd zaś rewizyjny nie może - z pominięciem sądu I Instancji - orzekać w kwestiach przez ten sąd nie rozpoznanych.Z zasad powyższych Sąd Najwyższy orzekł z mocy art. 387 i 388 k.p.c. jak w sentencji.
Powiązane orzeczenia
- 2 CR 276/58 1958-05-30Czy rozwiązanie stosunku przysposobienia jest dopuszczalne, gdy dziecko przebywa u rodziców naturalnych, przywiązało się do nich, a dalsze utrzymywanie stosunku przysposobienia byłoby sprzeczne z dobrem dziecka?
- II CR 349/69 1969-09-25Czy rozwiązanie stosunku przysposobienia jest dopuszczalne, gdy dobro dziecka nie dozna uszczerbku, pomimo braku faktycznej więzi między przysposabiającymi a przysposobionym?
- II CR 157/66 1966-08-06Czy zmiana stosunku rodziców naturalnych do dziecka przysposobionego po dokonaniu przysposobienia może stanowić ważny powód rozwiązania stosunku przysposobienia?
- II CZ 139/68 1968-07-30Czy naturalny ojciec dziecka ma osobisty i bezpośredni interes prawny w sprawie o rozwiązanie przysposobienia jego dziecka, uzasadniający jego dopuszczenie w charakterze interwenienta ubocznego?
- I CR 305/60 1961-11-01Czy istnieją podstawy prawne do rozwiązania przysposobienia, gdy rodzice biologiczni dziecka, którzy wyrazili zgodę na przysposobienie, zmienili zdanie, a dziecko jest należycie wychowywane przez przysposabiających?
Powołane przepisy
art. 70 § 1art. 125 § 1 KROart. 453 KPCart. 100 KROart. 579 KPCart. 387§ 1
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 16.07.2026.