I PR 281/62

WyrokIzba Cywilna1963-03-06

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pracownik, który uległ wypadkowi przy pracy, może być uznany za przyczyniającego się do powstania szkody, jeśli przyzwyczaił się do niebezpieczeństwa związanego z wykonywaną pracą?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że argument, iż pracownik przyzwyczaja się do niebezpieczeństwa, nie uzasadnia w sposób dostateczny stanowiska o braku przyczynienia się pracownika do wypadku. Teza ta prowadziłaby do zwolnienia robotników portowych od zachowania zasad bezpieczeństwa i higieny pracy i przerzucała całą odpowiedzialność na zakład pracy. Niezależnie od tego, przyzwyczajenie do niebezpieczeństwa nie zwalnia pracownika od obowiązku przestrzegania ostrożności.
Stan faktyczny
Powód, robotnik portowy, doznał ciężkich obrażeń nogi w wyniku najechania na niego dźwigiem kierowanym przez pozwanego. Sąd Wojewódzki zasądził odszkodowanie, uznając wyłączną winę pozwanych i brak przyczynienia się powoda do wypadku, argumentując, że powód jako robotnik portowy przyzwyczaił się do niebezpieczeństwa. Pozwany Zarząd Portu w rewizji zarzucił m.in. naruszenie przepisów dotyczących przyczynienia się pracownika do wypadku.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w części dotyczącej renty uzupełniającej po dniu 4 kwietnia 1962 r. oraz orzekającej o kosztach i opłatach sądowych i sprawę w tym zakresie przekazał do ponownego rozpoznania Sądowi Wojewódzkiemu w Szczecinie; poza tym rewizję oddalił.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Krzyżanowski (sprawozdawca). Sędziowie: A. Meszorer, T. Witkowski.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Wojciecha R. przeciwko Zarządowi Portu w S. i Albinowi R. o 66.010 zł, na skutek rewizji pozwanego Zarządu Portu od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Szczecinie z dnia 25 maja 1962 r.,uchylił zaskarżony wyrok w części zasądzającej rentę uzupełniającą po dniu 4 kwietnia 1962 r. oraz orzekającej o kosztach i opłatach sądowych i sprawę w tym zakresie przekazał do ponownego rozpoznania Sądowi Wojewódzkiemu w Szczecinie; poza tym rewizję oddalił.Uzasadnienie faktyczneZ dochodzonej pozwem kwoty 63.339 zł tytułem odszkodowania i 1.337 zł miesięcznej renty za wypadek przy pracy, Sąd Wojewódzki zasądził na rzecz powoda Wojciecha R. solidarnie od pozwanych: Zarządu Portu w S. i Albina R. 32.835 zł z 8% od 16.XI.1961 r., 1.250 zł miesięcznej renty uzupełniającej począwszy od 1.IV.1960 r. z 8% od dnia płatności każdorazowej raty oraz 500 zł tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego, w pozostałej zaś części powództwo oddalił, nakazując pobranie na rzecz Skarbu Państwa tytułem opłat sądowych: od powoda z przysądzonego roszczenia 1.925 zł, a od obu pozwanych solidarnie 2.593 zł.Sąd Wojewódzki ustalił, że powód był zatrudniony w pozwanym Zarządzie jako robotnik przeładunkowy z zarobkiem 2.445 zł miesięcznie. W dniu 3.X.1959 r. powód, pracując przy przeładunku towarów w skrzyniach na nadbrzeżu "E", po ustawieniu skrzyń na placu wziął przekładankę drewnianą o długości ca 2 m i szedł w kierunku kolejnego wagonu, z którego miał wyładować następny towar. Wówczas dźwig samobieżny "Jones" D II, kierowany przez pozwanego R., najechał z tyłu na powoda i lewym kołem zmiażdżył mu prawą nogę oraz złamał lewą. Prawą nogę amputowano powodowi powyżej kolana tegoż dnia. Palce stopy lewej były zmiażdżone od 2 do 5 i w rezultacie dwa palce zostały również amputowane, przy czym zachodzi konieczność amputowania pozostałych trzech.Pozwany R. został skazany prawomocnie przez Sąd Powiatowy w Szczecinie z art. 235 § 2 k.k. na karę 6 miesięcy więzienia za to, że jako kierowca dźwigu typu "Jones", wskutek niezachowania należytej ostrożności i nieupewnienia się, czy ma drogę wolną od przeszkód, najechał na powoda, powodując u niego ciężkie obrażenie ciała. Wyrok ten wiąże z mocy art. 7 k.p.c. sąd cywilny i uzasadnia odpowiedzialność pozwanego R. z art. 134 k.z. Naruszenie przez tegoż pozwanego przepisów o ruchu pojazdów mechanicznych stanowiło również naruszenie przepisów bhp i uzasadnia odpowiedzialność Zarządu Portu z art. 24 dekretu z 25.VI.1954 r. o powsz. zaop. em. pr. Sąd Wojewódzki nie przyjął koncepcji przyczynienia się powoda do wypadku, ponieważ powód, jako robotnik portowy, przyzwyczaja się do niebezpieczeństwa, obowiązkiem zaś pozwanego R. było nie najeżdżać na powoda.Jeśli chodzi o wysokość odszkodowania, to Sąd uznał nawiązkę w kwocie 30.000 zł za niewygórowaną. Powód jest młodym człowiekiem (27 lat), stał się zaś w 84% inwalidą bez nogi. Ze względu na ciężkie skutki wypadku oraz znaczną winę pozwanych, Sąd Wojewódzki nie uznał za możliwe zaliczyć odszkodowania z PZU (42.000 zł) na poczet zasądzonej nawiązki.Rentę Sąd ustalił (jako różnicę pomiędzy zarobkami powoda przed wypadkiem a pobieraną rentą z ZUS w wysokości 1.187 zł) w kwocie 1.258 zł, gdyż powód - przy 84% inwalidztwie i bez nogi - praktycznie jest całkowicie niezdolny do pracy. Wreszcie tytułem wyrównania utraconych zarobków do dnia 1.IV.1960 r. Sąd zasądził na rzecz powoda kwotę 2.835 zł.W rewizji pozwany Zarząd Portu wnosi o uchylenie tego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji bądź o jego zmianę i orzeczenie co do istoty sprawy. Skarżący zarzuca naruszenie art. 158 § 2 k.z. oraz uchybienia proceduralne przez pominięcie opinii biegłego inż. P. oraz stwierdzeń Wojewódzkiej KIZ o stanie zdrowia powoda, w wyniku czego Sąd zasądził rentę w wygórowanej wysokości oraz błędnie ekskulpował powoda z tego, że przyczynił się on do powstania wypadku.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Nie może być uznany za trafny zarzut pominięcia w wyroku opinii biegłego inż. P. i nierozważenia zagadnienia, w jakim zakresie powód przyczynił się do powstania szkody, przede wszystkim dlatego, że jak wynika z motywów, kwestia przyczynienia się powoda do wypadku była przedmiotem oceny Sądu Wojewódzkiego. Natomiast w związku z tym zarzutem należy zaznaczyć, że istotnie motywy wyroku nie zawierają danych, które by wskazywały, że Sąd Wojewódzki rozważył wywody biegłego inż. P., który upatrywał przyczynę wypadku również w nieuwadze samego poszkodowanego.Nie można też odmówić słuszności skarżącemu, że argument Sądu Wojewódzkiego, iż powód, jako robotnik portowy, przyzwyczaja się do niebezpieczeństwa, nie uzasadnia w sposób dostateczny stanowiska Sądu o braku przyczynienia się powoda do wypadku. Trafnie bowiem podnosi rewizja, że teza w sformułowaniu użytym przez Sąd Wojewódzki prowadziłaby w konsekwencji do zupełnego zwolnienia robotników portowych od zachowania zasad bezpieczeństwa i higieny pracy i przerzucałaby całą odpowiedzialność za nieostrożne zachowanie się pracownika na zakład pracy. Niezależnie od tego teza ta prowadziłaby do niemożliwego do przyjęcia wniosku, że w miarę powiększania się stażu pracy i doświadczenia zmniejsza się stopień odpowiedzialności pracowników za niezachowanie zasad własnego bezpieczeństwa, ponieważ z biegiem czasu przyzwyczajają się oni coraz bardziej do niebezpieczeństw związanych z wykonywaną pracą. Wprawdzie w orzecznictwie przewija się pogląd, że pracownicy wykonujący przez dłuższy czas określoną czynność oswajają się z niebezpieczeństwem związanym z wykonywaną pracą, jednakże okoliczność ta nie może ich zwalniać od obowiązku przestrzegania należytej i określonej doświadczeniem życiowym lub właściwymi przepisami ostrożności. Z drugiej jednak strony zakład pracy ma obowiązek stosowania urządzeń zapewniających - w możliwie doskonały sposób - bezpieczeństwo pracowników oraz obowiązek wzmożenia nadzoru nad właściwym i nie naruszającym zasad bhp sposobem wykonywania przez nich pracy.Przytoczone jednak luki i wadliwości uzasadnienia nie mogą prowadzić do uchylenia zaskarżonego wyroku, rozstrzygnięcie bowiem Sądu, jeśli chodzi o przyjęcie wyłącznej odpowiedzialności pozwanych za wypadek (aczkolwiek z innych motywów), jest w ostatecznym wyniku trafne i zgodne z prawem (art. 383 k.p.c.). Jak wynika z ustaleń Sądu oraz z protokołu komisji powypadkowej pozwanego Zarządu i opinii biegłego inż. P., pozwany R., jako kierowca dźwigu, oraz powód ze świadkiem Z.M., jako robotnicy przeładunkowi, współpracowali od paru godzin przy wyładunku z wagonów traktorów w skrzyniach, przy czym po wyładowaniu każdego z wagonów robotnicy, a za nimi dźwig, przesuwali się do następnych wagonów. Wypadek z powodem nastąpił w ten sposób, że gdy powód z M. przechodzili do następnego wagonu, dźwigowy, pozwany R., mając do przejechania 20 m i nie dając - wbrew swemu obowiązkowi - sygnału ostrzegawczego, uruchomił naprzód dźwig, dogonił idącego przed nim powoda i potrącił go z tyłu lewym przednim kołem, które zmiażdżyło mu prawą nogę i uszkodziło lewą. Jak podkreślił przy tym Sąd rewizyjny karny w uzasadnieniu skazującego wyroku, pozwany R., pracując wspólnie z robotnikami przeładunkowymi, widział idących przed sobą robotników, jednakże jadąc dalej i doganiając ich nie tylko nie wykorzystał sygnału ostrzegawczego, ale ponadto nie upewnił się osobiście (przez wychylenie się z kabiny), czy ma drogę wolną. Fakt, że widzialność z kabiny dźwigu była ograniczona, jeśli chodzi o przedmioty znajdujące się w odległości mniejszej niż 1,5 m przed przednim kołem, powinien był nakazać dźwigowemu szczególną ostrożność przy posuwaniu się naprzód, zwłaszcza przy posuwaniu się szybszym niż idący przed nim współpracownicy, a to tym bardziej, że początkowo widział ich, a następnie stracił z pola widzenia. Podkreślił ten moment biegły P. stwierdzając, że dźwigowy, zdając sobie sprawę z niemożności należytego obserwowania drogi, obowiązany był przed wykonaniem manewru dźwigiem sprawdzić, jak się zachowują i gdzie się znajdują ludzie współpracujący z dźwigiem. Z drugiej strony powód, idąc przed dźwigiem, tak jak to było stale praktykowane, i przypuszczając - jak się okazało, słusznie - że dźwigowy widzi go przed sobą w chwili ruszania, mógł być przekonany o całkowitym bezpieczeństwie, natomiast nie mógł się spodziewać, że dźwigowy przyśpieszy jazdę tak dalece, że go dopędzi i bez sygnału ostrzegawczego najedzie go z tyłu. W opisanej sytuacji nie można też dopatrzyć się w zachowaniu powoda nieuwagi lub nieostrożności w takim stopniu, który by mógł zaważyć na wysokości należnego mu odszkodowania.W tym stanie rzeczy, przyjęcie przez Sąd Wojewódzki braku przyczynienia się do wypadku po stronie powoda jest w ostatecznym wyniku trafne, znajduje uzasadnienie w materiale sprawy i nie jest z nim sprzeczne wbrew zarzutom skarżącego. Nadmienić wreszcie wypada, że biegły inż. P. nie był kompetentny do wypowiadania się w kwestii natury prawnej, a mianowicie winy powoda w spowodowaniu wypadku, wobec czego pogląd jego w tej mierze nie miał istotnego znaczenia, ocena zaś tego zagadnienia należała wyłącznie do Sądu wyrokującego.Zasądzona na rzecz powoda suma jako zadośćuczynienie za cierpienia fizyczne i krzywdę moralną z powodu doznanego upośledzenia znajduje swoje uzasadnienie w art. 165 § 1 k.z. Zarzuty rewizji co do tej sumy nie są przekonywające, jeśli się zważy doznane przez powoda znaczne cierpienia fizyczne i szkodę moralną, wyrażającą się w tym, że powód wskutek ciężkiego inwalidztwa wyłączony jest niemal z udziału w życiu społecznym i towarzyskim, w związku z czym odczuwa w sposób przykry swoje upośledzenie, a nadto wyrażającą się w pogorszeniu sytuacji życiowej i niemożliwości uzyskania poprawy bytu, na co powód - jako człowiek młody (ur. w 1935 r.) - mógł niewątpliwie liczyć. Przytoczone okoliczności, jak również fakt, że szkoda powoda zawiniona została wyłącznie przez pozwanego, uzasadniają wniosek, że nawet przy uwzględnieniu otrzymanego z PZU odszkodowania zasądzona na rzecz powoda kwota z tytułu nawiązki nie może być uznana za wygórowaną.Słusznie natomiast kwestionuje rewizja zasądzenie renty po dniu 4.IV.1962 r. w wysokości pełnej różnicy pomiędzy zarobkami powoda przed wypadkiem a pobieraną rentą z ZUS. W dniu tym Wojewódzka Komisja Lekarska do Spraw Inwalidztwa i Zatrudnienia zmieniła dotychczasową kwalifikację inwalidztwa powoda i zaliczyła go do III grupy inwalidzkiej uznając, że może on wykonywać spokojną pracę siedzącą.Sąd Wojewódzki oparł przyznanie renty na własnym przekonaniu, że powód przy 84% inwalidztwa i bez nogi praktycznie jest całkowicie niezdolny do pracy. Powyższy pogląd, jeśli chodzi o okres do 4.IV.1962 r., gdy powód był zaliczony do II grupy inwalidzkiej, a więc uznany za niezdolnego do jakiejkolwiek pracy - uznać należy za trafny. Jednakże po tej dacie do takiego ustalenia brak było dostatecznych podstaw w materiale sprawy, powołane zaś wyżej orzeczenie KIZ z 4.IV.1962 r., jakkolwiek nie wiążące Sądu, podważało pogląd Sądu o całkowitej niezdolności powoda do pracy i zarobkowania. Sąd Wojewódzki nie sprawdził, czy powód rzeczywiście po tej dacie nie zarobkuje ani czy rzeczywiście w miejscu zamieszkania nie może wykonywać jakiegokolwiek zajęcia zarobkowego w granicach swej uszczuplonej zdolności. Nie rozważył też i nie wyjaśnił Sąd Wojewódzki, czy powód nie ma możności uzyskania przeszkolenia w zakresie produktywizacji inwalidów, a następnie uprawiania rzemiosła choćby chałupniczo. Rozważenie tych i innych jeszcze możliwości było tym konieczniejsze, że powód jest człowiekiem b. młodym, a jest rzeczą notorycznie znaną, że ludzie bez jednej nogi, posługując się protezą, potrafią po okresie przystosowania się żyć normalnie i zarabiać bądź we własnym zakładzie, bądź też w spółdzielniach inwalidzkich.Niewyjaśnienie tych okoliczności i przyjęcie - bez sprawdzenia, nawet przez biegłego, obecnego stanu zdrowia powoda - że jest on całkowicie niezdolny do jakiejkolwiek pracy, stanowią uchybienie art. 236, 326 i 336 § 2 k.p.c. i uzasadniają konieczność uchylenia wyroku w omawianej części.Z tych względów i na zasadzie art. 383 i 384 k.p.c. Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 235 § 2 KKart. 7 KPCart. 134art. 24art. 158 § 2art. 383 KPCart. 165 § 1art. 236art. 383§ 2§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 16.07.2026.