VI SA/Wa 335/15
WyrokWSA w Warszawie2015-04-20
Skład orzekający: Piotr Borowiecki, Aneta Lemiesz, Grzegorz Nowecki
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy oznaczenie słowne "Naturtea" posiada dostateczne znamiona odróżniające, aby mogło zostać zarejestrowane jako znak towarowy dla herbat, czy też ma charakter opisowy i informacyjny, co wyklucza jego rejestrację?Ratio decidendi
Sąd uznał, że oznaczenie słowne "Naturtea" nie posiada dostatecznych znamion odróżniających i ma charakter opisowy. Połączenie słów "Natur" (wskazującego na naturalność) i "Tea" (oznaczającego herbatę) w odniesieniu do herbat i produktów pokrewnych, bezpośrednio informuje o rodzaju i cechach towaru, a nie o jego pochodzeniu od konkretnego przedsiębiorcy. Rejestracja takiego znaku naruszałaby zasadę swobodnego dostępu do oznaczeń opisowych i mogłaby prowadzić do monopolizacji przez jednego przedsiębiorcę oznaczeń należących do domeny publicznej.Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła sprzeciwu M. Sp. j. wobec udzielenia prawa ochronnego na słowny znak towarowy NATURTEA dla herbat. Urząd Patentowy RP oddalił sprzeciw, uznając znak za posiadający znamiona odróżniające. WSA w Warszawie uchylił decyzję Urzędu, wskazując na błędy proceduralne i brak analizy dowodów. NSA uchylił wyrok WSA i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania, krytykując ogólnikowość zarzutów WSA wobec organu i wskazując, że organ prawidłowo ocenił dowody. WSA, związany wykładnią NSA, ponownie rozpoznał sprawę i uchylił decyzję Urzędu Patentowego, uznając znak za opisowy.Rozstrzygnięcie
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił zaskarżoną decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] stycznia 2012 r., stwierdził, że uchylona decyzja nie podlega wykonaniu, oraz zasądził od Urzędu Patentowego na rzecz skarżącej kwotę 1617 złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania.Pełny tekst orzeczenia
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Piotr Borowiecki Sędziowie Sędzia WSA Aneta Lemiesz Sędzia WSA Grzegorz Nowecki (spr.) Protokolant sekr. sąd. Jarosław Kielczyk po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 13 kwietnia 2015 r. sprawy ze skargi M. Sp. j. z siedzibą w K. na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] stycznia 2012 r. nr [...] w przedmiocie sprzeciwu wobec udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy 1. uchyla zaskarżoną decyzję; 2. stwierdza, że uchylona decyzja nie podlega wykonaniu; 3. zasądza od Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej na rzecz skarżącej M. Sp. j. z siedzibą w K. kwotę 1617 (jeden tysiąc sześćset siedemnaście) złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania.
Decyzją z dnia [...] stycznia 2012 r. Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej oddalił sprzeciw zgłoszony przez M. Sp. j. z siedzibą w K. (dalej także: "skarżąca" lub "strona") wobec udzielenia na rzecz Z. Sp. z o.o. z siedzibą w W. (dalej także: "uprawniony" lub "uczestnik postępowania") prawa ochronnego na słowny znak towarowy NATURTEA [...], przeznaczony do oznaczania towarów wymienionych w załączniku klasyfikacji nicejskiej: herbaty, herbaty owocowe, czarne, zielone, czerwone, herbaty aromatyzowane (kl.30).
Do powyższego rozstrzygnięcia doszło w następującym stanie faktycznym i prawnym.
Decyzją z [...] kwietnia 2007 r. Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej udzielił na rzecz uprawnionego prawa ochronnego na sporny znak. W dniu [...] czerwca 2008 r. od tej decyzji skarżąca wniosła sprzeciw.
Za podstawę sprzeciwu wskazano art. 129 w zw. z art. 164 oraz art. 246 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (Dz. U. z 2003 r. Nr 119, poz. 1117 ze zm., dalej także: "p.w.p."). W uzasadnieniu sprzeciwu podniesiono, że oznaczenie NATURTEA w stosunku do towarów, dla których zostało zarejestrowane, tj. herbaty, herbat owocowych, czarnych, zielonych, czerwonych oraz herbat aromatyzowanych nie wykazuje dostatecznych znamion odróżniających, gdyż ma charakter opisowy. Oznaczenie to wskazuje wyłącznie na rodzaj towaru w postaci herbaty (angielskie "tea", niemieckie "Tee",francuskie "the", hiszpańskie "te", włoskie "te", łacińskie "thea") oraz cechę tegoż towaru, jaką jest jej naturalność (niemieckie "Natur", angielskie "nature", łacińskie "natura"). Powołując się na doktrynę i orzecznictwo stwierdzono, iż użycie w spornym oznaczeniu wyrazów pochodzących z języka obcego nie powoduje, iż takie oznaczenie nabiera dostatecznych cech odróżniających. Ponadto oznaczenie to ma charakter opisowy w wielu językach europejskich (niemieckim, angielskim, włoskim, włoskim i szwedzkim).
Powołując się na orzecznictwo europejskie podniesiono w sprzeciwie, iż opisowości spornego oznaczenia w żaden sposób nie zmienia okoliczność, że oznaczenie to stanowi połączenie dwóch odrębnych wyrazów opisujących dany towar. Argumentowano również, iż przedmiotowe oznaczenie przeznaczone zostało dla towarów powszechnego użytku, skierowanych do każdego rodzaju konsumentów, także tego najmniej dojrzałego, poinformowanego i przezornego, jak również, że ze względu na powszechne wykorzystanie tych towarów, należy przyjąć, iż przeciętny konsument nabywa je bez głębszej refleksji, czy analizy opatrzonych nimi oznaczeń. W konsekwencji, w normalnych warunkach obrotu, konsument do którego kierowany jest przedmiotowy towar, postrzega sporne oznaczenie wyłącznie w kategoriach informacyjnych.
W odpowiedzi na sprzeciw (pismo z [...] lutego 2009 r.) uprawniony wniósł o jego oddalenie jako bezzasadnego stwierdzając, iż sporny znak towarowy posiada dostateczne znamiona odróżniające, ponieważ w swej treści zawiera słowo, które nie występuje w języku polskim. Podniósł, iż jest to nowo utworzone słowo, a zatem jest wynikiem określonej pracy twórczej. Argumentował, iż znak ten składa się z części, które zostały przez wnioskodawcę dowolnie wyodrębnione i w sposób dowolny przetłumaczone na różne języki obce. Stwierdził, iż skoro nie istnieje jednoznaczny desygnat oznaczenia "NATUR", to nie może ono wskazywać na określone właściwości towarów nim oznaczonych. Podniósł także, iż Urząd Patentowy tylko w klasie 30 zarejestrował kilkadziesiąt znaków towarowych słownych zawierających słowo "natura" albo podobne do niego samodzielnie, albo z dodatkowym określeniem słownym. Zdaniem uprawnionego strona wnosząca sprzeciw prowadząc kancelarię prawniczą nie ma interesu prawnego w unieważnieniu prawa ochronnego na sporny znak towarowy.
Wobec uznania sprzeciwu za bezzasadny, na podstawie art. 247 ust. 2 p.w.p., sprawa została rozpatrzona w trybie postępowania spornego.
Decyzją z [...] stycznia 2010 r. Urząd Patentowy RP oddalił sprzeciw uznając, że potencjalni odbiorcy w Polsce nie byliby w stanie odczytać spornego oznaczenia jako "naturalna herbata". Jest bowiem wysoce wątpliwe, aby polski konsument przy zakupie towaru powszechnego użytku, jakim jest herbata dokonywał analizy leksykalnej oznaczenia NATURTEA uwzględniając tłumaczenie poszczególnych jego części z różnych języków. Jednocześnie, jak wskazuje się w orzecznictwie sądowym, zdolność odróżniająca oznaczeń obcojęzycznych zależy od tego, czy odbiorcy są w stanie rozpoznać wyłącznie opisowy charakter takiego oznaczenia. Urząd Patentowy podzielił zatem stanowisko uprawnionego co do kwestii, że przedmiotowe oznaczenie nie jest powszechnym zwrotem w języku polskim używanym do sygnowania takich towarów jak herbaty lub opisu ich podstawowych cech. W ocenie organu nawet przy założeniu, iż oznaczenie to może być rozumiane przez polskich odbiorców jako "naturalna herbata" to słowo "naturalna" jest określeniem abstrakcyjnym w odniesieniu do herbaty i jako takie nie wskazuje na żadną konkretną właściwość bądź cechę tego towaru w rozumieniu art. 129 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Przez przeciętnego polskiego odbiorcę oznaczenie NATURTEA jako całość będzie więc postrzegane jako oznaczenie fantazyjne składające się z nowoutworzonego słowa, które nie występuje w języku polskim i jako takie nie informuje ani o rodzaju, ani o cechach towarów do sygnowania których przeznaczony jest sporny znak towarowy, a tym samym posiada dostateczne znamiona odróżniające.
Od powyższej decyzji skargę do sądu administracyjnego wniosła strona, prezentując argumentację i zarzuty analogiczne do podniesionych w sprzeciwie. Wyrokiem z dnia 30 września 2010 r., sygn. akt: VI SA/Wa 1056/10, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił zaskarżoną decyzję. Wskazał, iż Urząd Patentowy uchybił przepisom art. 7, 77 i 80 k.p.a. zobowiązującym organ do wyczerpującego zebrania i oceny całości materiału dowodowego oraz uzasadnienia swojego rozstrzygnięcia według wymagań określonych w art. 107 § 3 k.p.a.
WSA w powyższym wyroku uznał, że organ nie ustalił w prawidłowy sposób stanu faktycznego sprawy. Zdaniem Sądu organ nie poddał szczegółowej i wnikliwej analizie podnoszonej przez skarżącego kwestii opisowego charakteru badanego znaku towarowego, gdyż całkowicie pominął złożone w toku postępowania przez skarżącego dowody na okoliczność, że w obrocie występuje pojęcie "herbata naturalna". W szczególności, zdaniem Sądu, Urząd Patentowy RP w żaden sposób nie odniósł do przedstawionych dowodów w postaci wydruków internetowych wskazujących na używanie w obrocie pojęcia "herbata naturalna" odnośnie herbaty.
W ocenie Sądu w rzeczywistości organ oparł się jedynie na twierdzeniach uprawnionego, iż skoro produkt w postaci herbaty podlega obróbce (od liści herbaty do produktu spożywczego w postaci herbat), w konsekwencji nie istnieje desygnat pojęcia "herbata naturalna". Tymczasem według przedstawionych wydruków ze stron internetowych istnieje pojęcie "herbata naturalna" np. herbata cynamonowa to "naturalna czarna herbata z dodatkiem cynamonu" - k. [...] akt administracyjnych. Ponadto inne złożone na rozprawie administracyjnej wydruki wskazują na używanie tego pojęcia w przepisach kulinarnych (k. [...] i [...] akt administracyjnych).
Sąd zauważył, iż w rozpoznawanej sprawie organ w ogóle nie wspomniał o tych dowodach, zatem nie wiadomo, czy i w jaki sposób zostały ocenione. W omawianym względzie organ poprzestał jedynie na sformułowaniach uprawnionego, zawartych w pismach procesowych sprowadzających określenie "herbata naturalna" do kategorii oznaczeń o charakterze abstrakcyjnym, podzielając stanowisko uprawnionego bez żadnych uwag i zastrzeżeń. Stanowisko uprawnionego w tym zakresie organ przyjął jako swoje własne bez szczegółowego odniesienia się do dowodów przedstawionych przez drugą stronę.
W ocenie Sądu wskazane wyżej powody i całkowite pominięcie istotnych dla skarżącego elementów związanych z desygnatem pojęcia "naturalna herbata" nie pozwalały na pełne skontrolowanie legalności zaskarżonej decyzji. Nieprawidłowości te w ocenie Sądu mogły mieć istotny wpływ na wynik sprawy, albowiem w przypadku przyjęcia zasadności tezy strony skarżącej dotyczącej pojęcia "herbata naturalna", Urząd Patentowy RP zobowiązany byłby uwzględnić tę okoliczność, bowiem ma ona wpływ na wynik sprawy.
Jednocześnie Sąd podzielił stanowisko Urzędu w kwestii uznania, iż w świetle brzmienia art. 246 ust. 1 p.w.p. strona wnosząca sprzeciw nie ma obowiązku legitymować się interesem prawnym w żądaniu unieważnienia prawa ochronnego na sporny znak towarowy. W tym zakresie istnieje ugruntowane orzecznictwo sądowe wskazujące, iż wymogu legitymowania się interesem prawnym nie ma tylko w sytuacjach przewidzianych w art. 246 p.w.p., gdy sprzeciw wobec prawomocnej decyzji Urzędu Patentowego o udzieleniu patentu, prawa ochronnego lub prawa z rejestracji może wnieść każdy - ale tylko w ciągu 6 miesięcy od opublikowania w "Wiadomościach Urzędu Patentowego" informacji o udzieleniu prawa - uzasadniając istnienie okoliczności powodujących unieważnienie takiego prawa. Jest to w prawie własności przemysłowej jedyny przypadek tzw. actio popularis - środka prawnego, który ze względu na ważny interes publiczny dostępny jest każdemu podmiotowi mającemu zdolność procesową, chociaż nie jest bezpośrednio zainteresowany sprawą (wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 20 listopada 2008 r., sygn. akt II GSK 503/08 , Lex nr 531556 oraz podobnie wyrok z dnia 28 listopada 2007 r. sygn akt II GSK 236/07, Lex nr 437883 , wyrok z dnia 13 maja 2010 r. sygn. akt II GSK 608/09). Wbrew twierdzeniom strony uprawnionej wyrażanych w toku postępowania administracyjnego w pismach procesowych dotyczy to także kancelarii prawnych.
Sąd mając na uwadze wskazane wyżej uchybienia, zaznaczył przy tym, iż w toku ponownie przeprowadzonego postępowania organ winien szczegółowo odnieść się do wszystkich bez wyjątku dowodów złożonych przez obie strony. Organ powinien także uwzględnić, że w rozpoznawanej sprawie rejestracja spornego oznaczenia, na skutek zgłoszenia z [...] lutego 2005 r. nastąpiła w dniu [...] kwietnia 2007 r. zatem ocena faktyczna i prawna uzyskanej rejestracji winna zostać dokonana z uwzględnieniem stanu na dzień dokonania zgłoszenia spornego znaku towarowego NATURTEA.
Rozpatrując powtórnie sprawę udzielenia na rzecz uprawnionego prawa ochronnego na słowny znak towarowy NATURTEA [...], Urząd Patentowy przeprowadził w dniu [...] stycznia 2012 r. rozprawę, w trakcie której pełnomocnik wnoszącego sprzeciw podniósł, iż wyraz "naturtea" jest określeniem opisowym, a użyty w nim skrót "natur" nie powinien mieć wpływu dla oceny jego postrzegania przez odbiorców, gdyż wyraz "tea" pochodzi z języka angielskiego i jego znaczenie jest znane potencjalnym odbiorcom. Złożył plik załączników - wydruków ze stron internetowych a., h. oraz materiałów reklamowych oraz fragmentów książek, na okoliczność funkcjonowania w obrocie określenia "herbata naturalna". W jego ocenie tak też jest odczytywane przez odbiorców określenie "natur". Wskazał, iż w załączniku nr 1 złożonym na rozprawie jest przedstawiona African tea, przy czym oferta dzieli się na herbaty naturalne, aromatyzowane i inne.
Uprawniony natomiast wskazał, iż odbiorca nie będzie przeprowadzał analizy leksykalnej pojęcia "naturalny", do którego zrozumienia należy dokonać procesu myślenia i abstrakcyjnego wnioskowania. Przykładowo w odniesieniu do pojęcia "miód naturalny" słowo to oznacza tyle, co "wytwarzany bez udziału człowieka", w odróżnieniu od pojęcia "miód sztuczny". Ze znanych herbat można wyróżnić czarną, czerwoną, białą, zieloną. Są również mieszanki herbat. Natomiast nigdzie nie występuje w literaturze przedmiotu określenie "herbata naturalna". Określenie "naturalna" nie ma zatem charakteru odróżniającego.
W decyzji z dnia [...] stycznia 2012 r. Urząd Patentowy generalnie podtrzymał swoje stanowisko, wyrażone we wcześniejszej decyzji z dnia [...] stycznia 2010 r., dotyczące zdolności odróżniającej określenia "NATURTEA". Zdaniem Urzędu Patentowego, z treści art. 129 ust. 2 pkt 2 p.w.p., a także z orzecznictwa europejskiego wynika, że ocena zdolności odróżniającej znaku towarowego powinna być dokonywana z punktu widzenia uczestników obrotu gospodarczego przy uwzględnieniu towarów, do oznaczania których przeznaczony jest znak towarowy, przy czym dotyczy to przeciętnych konsumentów należycie poinformowanych, wystarczająco uważnych i rozsądnych. Urząd wskazał w tym kontekście na wyroki Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z dnia 22 czerwca 2006 r., C024/05 P, "Kształt cukierka", pkt 23 i z dnia 12 stycznia 2006 r., C-173/04 P "Kształt butelki do napojów", pkt 25, wyrok Sądu Pierwszej Instancji z dnia 14 kwietnia 2005 r., T -269/03 CELL TECH, pkt 28.
Odnosząc się do zarzutów sprzeciwu organ stwierdził, że w przypadku słów "NATUR" oraz "TEA", z których składa się oznaczenie NATURTEA wynika, iż słowo "TEA" stanowi nazwę rodzajową herbaty w języku angielskim, zaś słowo "NATUR" w znaczeniu naturalny/a występuje jedynie w języku niemieckim oraz w języku szwedzkim. W innych językach słowo "NATUR" nie występuje w tej postaci, tylko jako, m.in. "natural" w języku angielskim czy "naturale" w języku włoskim, które znaczą naturalny/a, zatem słowa tego nie można przetłumaczyć z tych języków na język polski jako naturalny/a. Prowadzi to do wniosku, iż NATURTEA może być rozumiane w języku polskim jako "naturalna herbata", ale tylko przy tłumaczeniu zbitki dwóch słów jako pochodzących z różnych języków - słowa "NATUR" pochodzącego z języka niemieckiego ewentualnie z języka szwedzkiego oraz słowa "TEA" pochodzącego z języka angielskiego.
Z tych też przyczyn Urząd Patentowy uznał, że potencjalni odbiorcy w Polsce nie byliby w stanie odczytać tego oznaczenia jako "naturalna herbata". W ocenie organu jest wysoce wątpliwe, aby polski konsument przy zakupie towaru powszechnego użytku, jakim jest herbata dokonywał analizy leksykalnej oznaczenia NATURTEA uwzględniając tłumaczenie poszczególnych jego części z różnych języków. Jak zaś wskazuje się w orzecznictwie sądowym zdolność odróżniająca oznaczeń obcojęzycznych zależy od tego, czy odbiorcy są w stanie rozpoznać wyłącznie opisowy charakter takiego oznaczenia (tak w wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 29 maja 2009 r., sygn. akt VI SA/Wa 611/09 w sprawie M.).
Urząd Patentowy podzielił tym samym stanowisko uprawnionego co do tego, że przedmiotowe oznaczenie nie jest powszechnym zwrotem w języku polskim używanym do sygnowania takich towarów jak herbaty lub opisu ich podstawowych cech. Organ podkreślił, że nawet przy założeniu, iż oznaczenie to może być rozumiane przez polskich odbiorców jako "naturalna herbata" to słowo "naturalna", to pozostaje określeniem abstrakcyjnym w odniesieniu do herbaty i jako takie nie wskazuje na żadną konkretną właściwość bądź cechę tego towaru w rozumieniu art. 129 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Przez przeciętnego polskiego odbiorcę oznaczenie NATURTEA jako całość będzie więc postrzegane jako oznaczenie fantazyjne składające się z nowoutworzonego słowa, które nie występuje w języku polskim i jako takie nie informuje ani o rodzaju, ani o cechach towarów do sygnowania których przeznaczony jest sporny znak towarowy, a tym samym posiada dostateczne znamiona odróżniające.
Do przedstawionego przez wnoszącego sprzeciw materiału dowodowego Urząd Patentowy odniósł się w sposób następujący:
Biuletyny informacyjne M., S., A. uznał za pozostające bez znaczenia dla sprawy z powodu braku opatrzenia ich datą. Wydruk ze stron internetowych: WWW.p.pl, WWW.c.pl jak również WWW. G.pl zawierające przepisy na wykonanie napoju - Herbata naturalna, sporządzone w dniu [...] stycznia 2010 r. – uznał za pozbawione znaczenia z uwagi na ich publikację po dacie zgłoszenia spornego znaku.
Gazetki reklamowe T. zostały uznane za nie mające znaczenia dla sprawy z uwagi na ich publikację po dacie zgłoszenia spornego znaku.
Materiały reklamowe zawarte w P. (poszczególne numery z lat 1998 - 2003 świadczą, zdaniem Urzędu Patentowego, o fakcie używania w obrocie wyrazu "tea" w obrocie, w odniesieniu do herbat.
Fragmenty książek: Herbata dla smakoszy autorstwa Marianna Nicolin, Oficyna Wydawnicza "Kaliope" Warszawa, 1993 r.; Herbata Bez Tajemnic – Instytut Wydawniczy "Kreator", autorstwa Andrzeja Fiedoruka oraz "Herbata napój dla ciała i ducha" wyd. Media Publication 2001 r. pod red. Piotra Małeckiego – w ocenie organu także nie mają w sprawie znaczenia, gdyż dotyczą ogólnie produktu herbaty.
Odnosząc się do materiałów dowodowych wydanych przed zgłoszeniem spornego znaku ([...] lutego 2005 r.) organ stwierdził, iż nie potwierdzają one twierdzenia wnoszącego sprzeciw, iż oznaczenie "herbata naturalna" było powszechnie stosowane na rynku dla określonej kategorii herbat. Są to następujące dowody: wydruk ze strony Internetowej WWW.a. z dnia [...] grudnia 2004 r.; WWW.h. z dnia [...] kwietnia 2001 r. i wydruk z forum internetowego WWW. G. z dnia [...] stycznia 2005 r.
Organ uznał, iż materiały powyższe nie niosą żadnej spójnej informacji co do rozumienia pojęcia "herbata naturalna". Urząd zauważył, iż materiał dowodowy – wobec odrzucenia większości dowodów jako nieprzydatnych – jest niewystarczający. Na ich podstawie trudno wywnioskować, jaka konkretnie informacja miałaby być przekazana przeciętnemu odbiorcy pod pojęciem "naturtea", rozumianym jako "herbata naturalna". Z poddanych ocenie materiałów wynika informacja o braku zastosowania w procesie technologicznym aromatów (materiały A. sp. z o.o.), pozostająca w sprzeczności z materiałem w postaci wydruku z WWW.h., gdzie przewidziana jest możliwość występowania herbaty naturalnej aromatyzowanej.
W dalszej części wywodów Urząd Patentowy zauważył, iż przedmiotem oceny w badanej sprawie nie jest oznaczenie "herbata naturalna", lecz "naturtea". W tej sytuacji zgromadzony materiał dowodowy nie może przesądzać o zasadności sprzeciwu. Nie wykazują one bowiem, zdaniem organu, aby dla przeciętnego odbiorcy oznaczenie "naturtea" niosło konkretną informację o rodzaju towarów, dla których jest ono przeznaczone. Fakt, iż określenie "Tea" występuje na większości opakowań herbat nie wpłynęło na odmienną ocenę Urzędu, gdyż sporny znak jest słownym znaczeniem fantazyjnym, składającym się z wyrazu, którego fragmentem jest wyraz "tea".
W skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie strona rozwinęła swoje zarzuty i argumentację zawartą w sprzeciwie. Wskazała na naruszenie przez organ przepisów postępowania, a w szczególności przepisów art. 7 i art. 77 k.p.a.w stopniu mającym istotny wpływ na wynik sprawy oraz naruszenie przepisów prawa materialnego: art. 129 ust. 1 pkt. 2 oraz art. 129 ust. 2 pkt. 2 p.w.p., co w jej ocenie miało wpływ na wynik sprawy.
W szczególności, zdaniem strony, Urząd Patentowy RP w żaden sposób nie wyjaśnił, dlaczego zbitkę opisowych wyrazów uznał za fantazyjną, czym naruszył zasadę prawdy obiektywnej, a ponadto zaniechał prawidłowego wyjaśnienia motywów swojego działania. Bierna postawa organu przejawiała się w ocenie skarżącej w zaniechaniu dążenia do wyjaśnienia wszystkich wątpliwości i szerszego zbadania sprawy. W zakresie zarzutu naruszenia przepisów art. 129 ust. 1 pkt 2 p.w.p. oraz art.129 ust. 1 pkt 2 p.w.p poprzez ich niewłaściwą wykładnię oraz zastosowanie skarżąca wskazała na błędne stanowisko organu, jakoby oznaczenie NATURTEA przez przeciętnego polskiego odbiorcę postrzegane było za oznaczenie fantazyjne.
W ocenie strony Urząd Patentowy RP w sposób bezpodstawny przyjął, iż oznaczenie "NATURTEA" posiada dostateczne znamiona odróżniające dla towarów w postaci herbaty. Zdaniem skarżącej angielskie słowo "tea" ("herbata") jest powszechnie używane przez różnych producentów herbaty na rynku polskim i znajduje się prawie na każdym z opakowań herbaty różnych producentów. Jako dowody skarżąca dołączyła do skargi przykładowe wydruki ze strony internetowej delikatesów A., oraz powołała się na przedstawione w toku sprawy biuletyny informacyjne M. i S. Jednocześnie, zdaniem strony, dla każdej osoby znającej w stopniu podstawowym język niemiecki (także język duński) oznaczenie "NATURTEA" oznacza po prostu "naturalną herbatę."
W konsekwencji strona nie zgadziła się z twierdzeniami organu, iż oznaczenie takie może być rozumiane jako "naturalna herbata" wyłącznie przy założeniu znajomości przez odbiorcę dwóch języków obcych oraz że dla stwierdzenia opisowości przedmiotowego oznaczenia przeciętny konsument musiałby dokonywać analizy leksykalnej oznaczenia NATURTEA, tłumacząc poszczególne części z różnych języków. Skarżąca przywołała jako przykład pogląd Europejskiego Sądu Pierwszej Instancji zawarty w wyroku z dnia 8 września 2005 r., który uznał, iż charakter opisowy mają oznaczenia "DigiFilm" i "DigiFilmMaker" dla towarów związanych z fotografią cyfrową (sprawy połączone T-178/03 i T-179/03). W powołanym wyroku Sąd Pierwszej Instancji, mimo braku w języku angielskim słowa "Digi", przyjął jednak że może być ono przez przeciętnego odbiorcę z łatwością "odszyfrowywane" jako "Digital", co powoduje opisowość przedmiotowych oznaczeń. Powołując się na orzecznictwo sądowe skarżąca podniosła, że nie odbiera cech informacyjnych znaku użycie języka obcego, nawet tzw. języka martwego (np. łaciny) - wyrok NSA w Warszawie z 20 grudnia 2006 r., sygn. akt II GSK 210/06, podobnie Wojewódzki Sądu Administracyjny w Warszawie - wyrok z 2 sierpnia 2006 r., sygn. akt VI SA/Wa 153/06.
Skarżąca podniosła także argument, że samo połączenie dwóch słów "natur" i "tea" nie tworzy nowego fantazyjnego słowa, czego dowodzi dotychczasowa praktyka Urzędu Patentowego RP, w zakresie odmowy udzielenia prawa ochronnego na oznaczenia obejmujące słowa "NATURA", przykładowo:
a) "natura line" - między innymi dla herbat, herbat aromatyzowanych, herbat owocowych (nr zgłoszenia [...]),
b) "naturalna żywność" - między innymi dla bekonu, flaków, kiełbasy, mięsa, wędlin (nr zgłoszenia [...]),
c) "natura" - między innymi dla olejków eterycznych oraz kosmetyków (nr zgłoszenia [...]),
d) "Natur Vitea" - dla herbat (nr zgłoszenia [...]).
W ocenie strony organ dopuścił się naruszenia przepisu art. 129 ust. 2 pkt. 2 p.w.p. poprzez jego błędną wykładnię i zastosowanie, uznał bowiem, że termin "naturalna" nie stanowi cech produktu w postaci herbaty, która wyprodukowana została z naturalnych składników oraz posiada walory smakowe (zapachowe) właściwe dla herbaty w jej czystej i naturalnej postaci. W obrocie handlowym występują herbaty naturalne (o smaku, zapachu czystej herbaty), jak również herbaty aromatyzowane, co wskazują sprzedawcy herbaty na stronach internetowych.
W odpowiedzi na skargę Urząd Patentowy wniósł o oddalenie skargi podtrzymując dotychczasowe stanowisko w sprawie.
Uczestnik postępowania uprawniony ze spornego znaku, zajął stanowisko w sprawie pismem z dnia [...] grudnia 2012 r., wnosząc o odrzucenie skargi. Podzielił przy tym w całości poglądy zawarte w decyzji Urzędu Patentowego, zaś zarzuty skargi uznał za subiektywne i nieuzasadnione.
Wyrokiem z dnia 18 grudnia 2012 r., sygn. akt VI SA/Wa 1793/12 Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił zaskarżoną decyzję oraz stwierdził, że uchylona decyzja nie podlega wykonaniu.
Zdaniem Sądu pierwszej instancji, wydając zaskarżoną decyzję, Urząd Patentowy naruszył przepisy postępowania administracyjnego, a mianowicie art. 7, art. 8, art. 77, art. 80 i art. 107 § 3 k.p.a. W ocenie Sądu organ winien dokonać ponownej, pełnej i wnikliwej oceny, czy sporny znak NATURTEA posiada zdolność odróżniającą w rozumieniu art. 120 oraz 129 ust 2 p.w.p., w odniesieniu do towarów, dla których został zgłoszony i zarejestrowany. Ostateczna konstatacja w powyższym przedmiocie uprawniona będzie jednak dopiero po przeprowadzeniu prawidłowej analizy złożonych do akt materiałów dowodowych.
Od powyższego wyroku skargi kasacyjne wywiedli: Urząd Patentowy oraz uczestnik postępowania.
Skarżąca w odpowiedzi na skargi kasacyjne wniosła o ich oddalenie.
Naczelny Sąd Administracyjny wyrokiem z dnia 14 października 2014 r., sygn. akt II GSK 1270/13 uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Sąd pierwszej instancji.
W ocenie NSA obie skargi kasacyjne zasadnie zarzucają nietrafność stanowiska zajętego w zaskarżonym orzeczeniu, iż wydając zaskarżoną decyzję Urząd Patentowy uczynił to z naruszeniem art. 7, art. 8, art. 77, art. 80 i art. 107 § 3 k.p.a., nie odnosząc się przy tym szczegółowo do dowodów przedstawionych przez skarżącą. NSA wskazał, że uzasadnienie zaskarżonej decyzji, wbrew temu co zarzucił Urzędowi Patentowemu Sąd pierwszej instancji, zawiera stanowisko organu w przedmiocie wszystkich dowodów złożonych przez skarżącą na okoliczności wskazane w hipotezach przepisów art. 129 ust 1 pkt 2 i art. 129 ust 2 pkt 2 p.w.p. NSA wskazał, że organ uczynił przedmiotem swoich rozważań ocenę około 20 dokumentów przedstawionych przez skarżącą oraz podkreślił, że z uwagi na kontradyktoryjny charakter postępowania spornego, w pierwszej kolejności to nie do Urzędu Patentowego należało wykazywanie dowodami zaistnienia okoliczności wskazujących na przyznanie określonego prawa o charakterze wyłącznym z naruszeniem obowiązujących przepisów lecz było przede wszystkim obowiązkiem strony postępowania, a w szczególności wnioskodawcy. Urząd Patentowy miał zaś obowiązek te dowody rozpatrzyć i należycie przedstawić swoje stanowisko w uzasadnieniu decyzji, co w ocenie NSA organ prawidłowo uczynił.
Zdaniem NSA uzasadnienie zaskarżonego wyroku nie zawiera umotywowanej dowodami argumentacji, uzasadniającej stawiane zarzuty naruszenia przez organ przepisów postępowania. Czyniąc organowi zarzut braku rozpatrzenia dowodów przedłożonych przez skarżącą Sąd pierwszej instancji nie zauważył obszernego odniesienia się organu do tych dowodów, a także nie wskazał żadnego dowodu, który by podważał prawidłowość poczynionych przez organ ustaleń dla potrzeb rozstrzygnięcia badanej sprawy. NSA uznał tym samym ogólnikowość stawianych organowi zarzutów przez Sąd pierwszej instancji.
NSA nie zgodził się ponadto z Sądem pierwszej instancji, aby stanowiło naruszenie przepisów postępowania w sposób mogący mieć istotny wpływ na wynik sprawy, brak uwzględnienie przez organ materiału dowodowego przedstawionego przez skarżącą, nie opatrzonego datą, bądź opatrzonych datą późniejszą, niż data zgłoszenia spornego znaku do ochrony. Wyjaśnił, że zdolność rejestracyjną znaku towarowego ocenia się według stanu na dzień zgłoszenia tego znaku do Urzędu Patentowego (art. 124 p.w.p.). Uznał także, że uzasadnienie zaskarżonego wyroku nie zawiera stanowiska co do stanu faktycznego przyjętego za podstawę podjętego rozstrzygnięcia, w związku z czym brak jest możliwości skontrolowania na jego podstawie poprawności rozstrzygnięcia Sądu pierwszej instancji.
W konkluzji orzeczenia NSA wskazał, że Urząd Patentowy w sposób prawidłowy, zgodnie przepisami postępowania, dokonał w sprawie ustaleń faktycznych, zatem Sąd pierwszej instancji rozpoznając ponownie sprawę skontroluje zaskarżoną decyzję pod kątem jej zgodności z przepisami prawa materialnego wskazanymi przez skarżącą w sprzeciwie, od czego się uchylił w zaskarżonym wyroku.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje:
Na wstępie należy wskazać, iż rozpoznając niniejszą sprawę Sąd miał na uwadze treść art. 190 p.p.s.a., zgodnie z którym wojewódzki sąd administracyjny, któremu sprawa została przekazana do ponownego rozpoznania, związany jest wykładnią prawa dokonaną w tej sprawie przez Naczelny Sąd Administracyjny.
Przyjmuje się, że wykładnia prawa wyrażona w orzeczeniu Naczelnego Sądu Administracyjnego jest wiążąca w sprawie dla sądu pierwszej instancji zarówno wówczas, gdy dotyczy zastosowania przepisów prawa materialnego, jak również przepisów postępowania administracyjnego. Oznacza to, że wojewódzki sąd administracyjny jest obowiązany rozpatrzyć sprawę ponownie, stosując się do wykładni prawa zawartej w uzasadnieniu wyroku, bez względu na poglądy prawne wyrażone w orzeczeniach sądowych w innych podobnych sprawach.
Przez wykładnię prawa rozumie się powszechnie wyjaśnienie istotnej treści przepisów prawnych i sposobu ich stosowania w rozpoznawanej sprawie, zaś wskazania co do dalszego postępowania stanowią z reguły konsekwencje oceny prawnej. Dotyczą one sposobu działania w toku ponownego rozpoznania sprawy i mają na celu uniknięcie błędów już popełnionych oraz wskazanie kierunku, w którym powinno zmierzać przyszłe postępowanie dla uniknięcia wadliwości w postaci np. braków w materiale dowodowym lub innych uchybień procesowych.
Niewątpliwie, należy uznać, że wykładnia prawa, w rozumieniu art. 190 p.p.s.a., obejmuje zarówno prawo materialne, jak i procesowe. Sąd pierwszej instancji nie jest natomiast związany oceną Naczelnego Sądu Administracyjnego dotyczącą stanu faktycznego sprawy, bowiem ocena ta nie jest wykładnią przepisów prawa (tak: m.in. H. Knysiak-Molczyk /w:/ T. Woś (red.), H. Knysiak-Molczyk, M. Romańska, Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Komentarz, Wydanie 4, LexisNexis, Warszawa 2011, s. 881 i powołane tam orzecznictwo; podobnie: J. P. Tarno, Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Komentarz, Wydawnictwo Prawnicze LexisNexis, Warszawa 2004, s. 268).
Obowiązek podporządkowania się wykładni prawa wyrażonej w wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, ciążący na wojewódzkim sądzie administracyjnym, może być wyłączony tylko w wyjątkowych sytuacjach, w szczególności w przypadku istotnej zmiany stanu prawnego lub faktycznego sprawy (vide: Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Komentarz, pod red. R. Hausera i M. Wierzbowskiego, Wydawnictwo C.H. Beck, Warszawa 2011, s. 624 i cyt. tam wyrok NSA z dnia 10 września 2008 r., sygn. akt I OSK 1290/07).
W konsekwencji, należy uznać, że związanie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, w rozumieniu art. 190 p.p.s.a., oznacza, iż nie może on formułować nowych ocen prawnych - sprzecznych z wyrażoną wcześniej oceną prawną NSA, a zobowiązany jest do podporządkowania się jej w pełnym zakresie, co niewątpliwie determinuje treść nowego wyroku. Oznacza to, że w niniejszej sprawie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, rozpatrując sprawę ponownie, związany był wykładnią prawa zawartą w wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 26 sierpnia 2014 r., sygn. akt II GSK 975/13.
Rozpoznając ponownie sprawę Sąd wskazuje, iż ocena działalności organów administracji publicznej dokonywana przez właściwy wojewódzki sąd administracyjny sprowadza się do kontroli prawidłowości zarówno materialnych jak i procesowych aspektów stosunku administracyjnoprawnego, skonkretyzowanego w zaskarżonej decyzji. Dla wyeliminowania z obrotu prawnego zaskarżonego aktu niezbędne jest stwierdzenie, że doszło w nim do naruszenia bądź przepisu prawa materialnego w stopniu mającym wpływ na wynik sprawy, bądź przepisu postępowania w stopniu mogącym mieć istotny wpływ na wynik sprawy, albo przepisu prawa dającego podstawę do wznowienia postępowania (art. 145 § 1 pkt 1 lit. a-c p.p.s.a).
Biorąc pod uwagę tak zakreśloną kognicję oraz przyczyny wzruszenia decyzji administracyjnej Sąd stwierdził, że zaskarżona decyzja Urzędu Patentowego z dnia [...] stycznia 2012 r. narusza prawo, w stopniu uzasadniającym jej wyeliminowanie z obrotu prawnego.
Przedmiotem rozpoznania w niniejszej sprawie był znak towarowy słowny "Naturtea", które to oznaczenie Urząd Patentowy w wydanych w sprawie decyzjach uznał za mające dostateczne znamiona odróżniające, w związku z czym udzielił prawa ochronnego na powyższy znak towarowy, na podstawie przepisów ustawy Prawo własności przemysłowej.
Zdaniem strony skarżącej jest to oznaczenie ogólnoinformacyjne i opisowe, związku z czym nie podlega rejestracji.
Mając na uwadze istotę sporu w rozpoznawanej sprawie, na wstępie należy przypomnieć podstawową funkcję znaku towarowego, która wynika już z samej jego definicji, gdyż znakiem towarowym może być każde oznaczenie, które można przedstawić w sposób graficzny, jeżeli oznaczenie takie nadaje się do odróżnienia towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa (art. 120 ust. 1 p.w.p.).
Konsekwencją powyższego rozwiązania jest dyspozycja art.129 ust. 1 pkt 2 i art. 129 ust 2 pkt 2,p.w.p. który stanowi, że nie może być udzielone prawo ochronne na znak, który nie ma dostatecznych znamion odróżniających oraz składa się wyłącznie z elementów mogących służyć w obrocie do wskazania w szczególności rodzaju towaru, jego pochodzenia, jakości, ilości, wartości, przeznaczenia, sposobu wytwarzania, składu, funkcji lub przydatności.
W wyroku WSA w Warszawie z dnia 13 kwietnia 2007 r. (sygn. akt VI SA/Wa 227/07), odnosząc się do powołanego wyżej przepisu stwierdzono m.in. że: "Artykuł 129 ust. 2 pkt 2 Prawa własności przemysłowej, odnosi się do znaków wyłącznie opisowych, a więc takich, których bezpośrednią i jedyną funkcją jest przekazywanie informacji o towarze, a nie o jego pochodzeniu. Opisowy charakter znaku wyraża się tym, że jedyną i bezpośrednio przekazywaną informacją jest ta, która wskazuje na cechę towaru. Nie mają natomiast opisowego charakteru te znaki, które dopiero drogą pośredniego wnioskowania mogą stanowić oznaczanie takich cech.". Oznaczenie ogólnoinformacyjne ma więc w ocenie Sądu orzekającego w tej sprawie charakter znaku opisowego.
Z powołanych wyżej przepisów wynika, że nie należy udzielać praw ochronnych na oznaczenia nie mające dostatecznych znamion odróżniających, przy czym w literaturze (red. U. Promińska, Prawo własności przemysłowej, Difin, wyd. ll, Warszawa 2005, str. 210 i n.) podkreśla się, że "...nie ma normatywnej definicji zdolności odróżniającej. Treść tego pojęcia może być jedynie zrekonstruowana na podstawie przepisów, które wskazują znaki pozbawione zdolności odróżniającej ze względu na brak dostatecznych znamion odróżniających".
Zgodnie z powołanym wyżej art. 129 ust. 2 pkt 2 p.w.p. nie mają dostatecznych znamion odróżniających oznaczenia, które składają się wyłącznie z elementów mogących służyć w obrocie do wskazania w szczególności rodzaju towaru, jego pochodzenia, jakości, ilości, wartości, przeznaczenia, sposobu wytwarzania, składu, funkcji lub przydatności. Są to więc znaki wyłącznie opisowe, których bezpośrednią i jedyną funkcją jest przekazywanie informacji o towarze, a nie o jego pochodzeniu. Takim znakiem jest również oznaczenie ogólnoinformacyjne. Podkreśla się przy tym (por. A. Kisielewicz, Prawo własności przemysłowej w zarysie, Przemyśl 2008, wyd. III, str. 49), że tego rodzaju oznaczenia nie mogą być rejestrowane jako znaki, jeżeli składają się wyłącznie z elementów opisowych. Wyłączenie nie dotyczy zatem oznaczeń, które składają się z elementów opisowych i nieopisowych. Wówczas o zdolności odróżniającej oznaczenia przesądza jego całościowa ocena, ogólne wrażenie przeciętnego odbiorcy.
Nie będą więc miały charakteru odróżniającego znaki opisowe, które przekazują informację o towarze, jego cechach, a nie jego pochodzeniu od oznaczonego przedsiębiorcy. Elementy opisowe mogą stanowić jeden ze składników znaku, np. szczególna oprawa słowa lub symbolu wskazującego na pewną cechę towaru. Wówczas znak ocenia się jako całość, a więc nie tylko przez pryzmat jednego elementu - słowa opisowego, ale i pozostałych towarzyszących mu elementów. Wszystkie symbole (znaki) używane w obrocie jako opisowe, aby nabrać mocy odróżniającej muszą mieć ponadto taki wyraz, aby w świadomości zbiorowej odbiorców produktu wykształciło się jednoznaczne skojarzenie między danym oznaczeniem a towarem, wyróżniające go jako pochodzący od danego przedsiębiorcy.
Podobnie w wyroku WSA w Warszawie z dnia 25 września 2008 r., sygn. akt VI SA/Wa 1144/08, (LEX nr 513878) uznano, że "Opisowy charakter znaku wyraża się tym, że jedyną i bezpośrednio przekazywaną informacją jest ta, która wskazuje na cechę towaru. Nie mają natomiast opisowego charakteru te znaki, które dopiero drogą pośredniego wnioskowania mogą stanowić oznaczanie takich cech". W konsekwencji w wyroku WSA w Warszawie z dnia 14 listopada 2006 r., sygn. akt VI SA/Wa 1705/06, LEX nr 299601, uznano, nawiązując wprost do sformułowań ustawowych, że: "3. Wyłączenie od rejestracji znaków kwalifikowanych jako opisowe nie oznacza pozbawienia zdolności rejestracyjnej każdego znaku, który zawiera elementy opisujące towar, jego cechy lub właściwości. Za znaki opisowe w rozumieniu ustawy o znakach towarowych należy uznać takie znaki towarowe, które składają się wyłącznie z oznaczeń mogących służyć w obrocie do przekazywania informacji o cechach towarów".
Dalej, jak uznaje się w literaturze przedmiotu (U. Promińska, op. cit., str. 212), za wskazaniem znaków opisowych jako znaków pozbawionych zdolności odróżniającej przemawiają dwa argumenty. Po pierwsze, rolą znaku towarowego jest przekazywanie informacji o pochodzeniu towaru z oznaczonego przedsiębiorstwa, a nie o towarze. Po drugie, zasada swobodnego dostępu wszystkich przedsiębiorców do oznaczeń służących przekazywaniu informacji o towarach i ich cechach lub właściwościach nie zezwala na ich monopolizację przez jednego tylko uczestnika rynku. Nabycie podmiotowego prawa wyłącznego do znaku towarowego nie może pozbawiać konkurentów możliwości przekazywania kupującym informacji o towarze. Odnosząc się z kolei do tej kwestii w wyroku WSA w Warszawie z dnia 30 kwietnia 2008 r. (sygn. akt VI SA/Wa 262/08) stwierdzono, że "Przy ocenie zdolności rejestracyjnej znaku towarowego należy brać również pod uwagę interesy wszystkich podmiotów prowadzących działalność gospodarczą. Przyznanie zdolności rejestracyjnej nie może służyć monopolizacji przez jednego przedsiębiorcę oznaczeń należących do domeny publicznej." (LEX nr 512901). Teza ta została powtórzona m.in. w wyroku WSA w Warszawie z dnia 9 października 2007 r., sygn. akt VI SA/Wa 1451/07, (LEX nr 395425).
Na podstawie art.129 ust. 2 pkt 2 p.w.p. ochrony na znak towarowy należy odmówić, jeśli przynajmniej w jednym z jego możliwych znaczeń opisuje ono właściwość danych towarów lub usług /wyrok Trybunału z dnia 23 października 2003r. w sprawie C 191/01 P OHIM przeciwko Wrigley, Rec. str. 112447, pkt. 32 oraz z dnia 22 czerwca 2005 r. w sprawie T 19/04 Metso Paper Automation przeciwko OHMI (PAPERLAB), Zob. Orz. str. II 2383, pkt.34/. Wystarczy, że oznaczenia lub wskazówki mogą służyć celom opisowym, a więc przekazywać wiedzę o jakiś cechach produktu i nie jest konieczne, by oznaczenia i wskazówki składające się na znak towarowy, o którym mowa w tym przepisie, były faktycznie stosowane w czasie złożenia wniosku o rejestrację w celu opisu towarów i/lub usług albo charakterystyki towarów i/lub usług, w odniesieniu do których dokonane zostało zgłoszenie /zob. ww. wyrok Trybunału Sprawiedliwości WE w sprawie C 191/01 (Wrigley), pkt.32 i wyrok SPI z dnia 20 lipca 2004 roku, T— 311/02, Vitaly Lissotschenko, Joachim Henrze przeciwko OHIM (LIMO), pkt 32.
W orzecznictwie przyjmuje się również, że kwestię posiadania przez znak dostatecznych znamion odróżniających należy rozpatrywać in concreto, a nie in abstracto. Oznacza to, że zgłoszone oznaczenie musi odnosić się do konkretnych towarów wskazanych we wniosku rejestracyjnym (tak: wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 8 czerwca 2005 r., sygn. akt II GSK 65/05). Ustawodawca definiując pojęcie znaku towarowego przez pryzmat jego podstawowej funkcji, uznał bowiem za jego immanentną cechę zdolność odróżniającą. Z istoty znaku towarowego wynika więc, że zdolność odróżniająca jest jego podstawową cechą, nierozerwalnie z nim związaną (por. m. in. M. Andrzejewski (w:) Prawo własności przemysłowej. Komentarz, red. P. Kostański, Warszawa 2010, s. 638). Można ją określić jako abstrakcyjną, tzn. niezależną od towaru i potencjalną zdolność oznaczeń do odróżniania jednorodzajowych towarów w obrocie, która decyduje o uznaniu za znak towarowy.
Ustawodawca nie wprowadził jednocześnie definicji normatywnej zdolności odróżniającej. Zdolność odróżniająca znaku towarowego wyraża się w posiadaniu przez znak dostatecznych znamion odróżniających. W doktrynie i judykaturze powszechnie przyjmuje się definiowanie zdolności odróżniającej przez wymóg wykazania przez znak dostatecznych cech, które mogą utkwić w świadomości kupującego (zob. M. Kępiński, Znak towarowy (funkcja, rodzaje znaków, oznaczenia stanowiące przedmiot praw wyłącznych, rejestracja, zakres wyłączności), S.C. 1974, t. 22, s. 22; R. Skubisz, Prawo z rejestracji znaku towarowego i jego ochrona. Studium z prawa polskiego na tle prawno-porównawczym, Lublin 1988, s. 87 i n.).
Przyjmuje się zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie sądowym, że badanie zdolności odróżniającej znaku towarowego dokonywane jest z uwzględnieniem oceny dwóch zasadniczych elementów:
1) formy przedstawieniowej znaku towarowego oraz
2) towarów i warunków obrotu.
Podkreślenia wymaga, że ocena zdolności odróżniającej uzależniona jest od formy przedstawieniowej znaku towarowego. W stosunku do znaków słownych kryteria udzielania prawa ochronnego są surowsze niż w stosunku do znaków kombinowanych. W znakach towarowych słowno-graficznych (kombinowanych) -oprócz elementu słownego - który z reguły ma charakter dominujący, występują również inne elementy (np. graficzne), które umożliwiają odróżnienie towarów jednego przedsiębiorcy od towarów przedsiębiorców konkurencyjnych, jak również pozwalają na identyfikację danego producenta tak oznaczonego towaru (wyrok NSA z 9 września 2008 r., sygn. akt II GSK 334/08, LEX nr 489168).
W kontekście rozpoznawanej sprawy wskazać ponadto trzeba, że na gruncie art. 129 ust. 2 pkt 2 p.w.p. terminy obcojęzyczne zasadniczo podlegają tym samym regułom, co oznaczenia krajowe. Zasadę tę jednak należy stosować, mając na uwadze wszelkiego rodzaju procesy związane z postępującą internacjonalizacją społeczeństwa, w szczególności procesy globalizacji gospodarki, rozwój międzynarodowej turystyki i nowe technologie w zakresie komunikacji, które w coraz większym stopniu ignorują granice państw i kultur.
W tym świetle za uzasadniony należy uznać pogląd o konieczności restrykcyjnej oceny tych oznaczeń obcojęzycznych, które po przetłumaczeniu na język polski jawią się jednoznacznie jako oznaczenia opisowe w rozumieniu art. 129 ust. 2 pkt 2 p.w.p. W tego rodzaju przypadkach zasadą musi być odmowa udzielenia prawa ochronnego. Postępowanie takie należy uznać zwłaszcza za trafne w stosunku do terminów zaczerpniętych z języków stosunkowo dobrze znanych w krajowym obrocie lub stosunkowo często w nim występujących, np. terminów angielskich, niemieckich, francuskich, hiszpańskich, włoskich czy rosyjskich.
Jak wskazano wyżej, przedmiotem rozpoznania w niniejszej sprawie był znak towarowy słowny "Naturtea". Sporny znak zawiera dwa elementy słowne "Natur" i "Tea". Słowo "Natur" zgodnie z Wielkim Słownikiem Wyrazów Obcych PWN (Wydawnictwo Naukowe PWN W-wa 2003 r.) jest zasadniczym członem wyrazów takich jak "natura" czy "naturalna/y", oznaczających istotę rzeczy i jej przyrodzone właściwości (łac. rerum = rzecz/natura). Z takim też desygnatem tego pojęcia będzie ono przede wszystkim kojarzone przez przeciętnego konsumenta, zwłaszcza, że w językach obcych, w których to słowo występuje samodzielnie (j. niemiecki i j. szwedzki), ma ono podobne znaczenie. Słowo "tea", z uwagi na powszechną znajomość języka angielskiego wskazuje wprost na rodzaj towaru, jakim jest herbata.
Połączenie słów "Naturtea" dla przeciętnego konsumenta, który zgodnie z ugruntowanym orzecznictwem jest osobą dobrze poinformowaną i rozważną, wskazuje na "naturalną herbatę", co w ocenie Sądu stanowi nośnik informacji na temat rodzaju towarów i usług, które mają być sygnowane takim znakiem zwłaszcza, że towary dla których sporne oznaczenie zostało zgłoszone stanowią: herbaty, herbaty owocowe, czarne, zielone, czerwone oraz herbaty aromatyzowane. Na powyższe wskazuje całościowa analiza uwzględniająca elementy składowe znaku w stosunku do towarów, do oznaczania których zostały przeznaczone, w tym wzajemna relacja między poszczególnymi słowami, co prowadzi do wniosku, iż znak ten pozbawiony jest dostatecznej zdolności odróżniającej, gdyż wyrazy składające się na przedmiotowe oznaczenie posiadają swoje konkretne znaczenie, zarówno samodzielnie jak i w ich zestawieniu. Tak zgłoszony znak nie ma więc dostatecznych znamion odróżniających, gdyż składa się wyłącznie z elementów, które w obrocie mogą służyć do wskazania informacji o towarze, który opatrzony jest tym znakiem. Tymczasem znak towarowy powinien przekazywać informacje o pochodzeniu towaru od konkretnego producenta, a nie informacje o rodzaju towaru jaki jest nim opatrzony.
Sporny słowny znak towarowy "Naturtea" w odniesieniu do zgłoszonych towarów ujętych w ww. klasie klasyfikacji nicejskiej pełni zatem funkcję opisową, wskazując na naturalne pochodzenie tych towarów (herbat), podkreślając de facto ich cechę zdrowotną, i nie wskazuje na określonego producenta lub dystrybutora (sprzedawcy) na zasadzie wyłączności prawa ochronnego na znak towarowy.
Należy zatem zgodzić się ze stanowiskiem skarżącej, że każdy z wyrazów, zarówno razem jak i osobno, ma charakter informacyjny, a ich zestawienie nie stanowi fantazyjnej kompozycji słownej, lecz posiada jedynie opisowe znaczenie, informujące klientów w bezpośredni sposób o właściwościach i przeznaczeniu oferowanych towarów, i przede wszystkim w ten sposób będzie postrzegane przez przeciętnego konsumenta nabywającego ten towar.
W ocenie Sądu taki znak nie spełnia prawidłowo funkcji odróżniającej, ponieważ nie ma żadnych istotnych cech (znamion), które utkwiłyby w pamięci odbiorcy i pozwoliły zindywidualizować dany towar na rynku wśród towarów tego samego rodzaju, ale pochodzących z różnych przedsiębiorstw, w tym nie zawiera żadnej grafiki. Tego rodzaju oznaczenie opisowe mogłyby zatem używać inne podmioty gospodarcze zajmujące się produkcją lub dystrybucją zgłoszonych we wniosku towarów, jako oznaczenie ogólnoinformacyjne.
Oznaczenie ogólnoinformacyjne składające się wyłącznie z elementów opisowych wypełnia przesłanki braku zdolności odróżniającej znaku z art. 129 ust. 2 pkt 2 p.w.p., z wyjątkiem oznaczeń, które składają się z elementów opisowych i nieopisowych, lecz w sprawie niniejszej poza elementami opisowymi przedmiotowy słowny znak towarowy innych elementów nie zawiera.
Dokonując oceny prawnej podjętego przez Urząd Patentowy rozstrzygnięcia badanej sprawy, podkreślić wypada, że zakaz udzielania praw ochronnych na znaki opisowe, wiąże się ściśle z regułą swobody komunikacyjnej w zakresie opisu towarów lub usług na rynku. Reguła ta gwarantuje, że żaden podmiot w obrocie nie uzyska monopolu na używanie oznaczeń, które są w nim przydatne dla informowania o cechach towarów lub usług i jako taka stanowi realizację konstytucyjnej zasady wolności gospodarczej. Pogląd ten ma charakter prawnowspólnotowy. Wnika wprost m.in. z wyroku ETS wydanego w sprawie Chiemsee (wyrok ETS z 4 maja 1999 r., sygn. C-108/97 oraz C-109/97), w którym stwierdzono, że dostępność w obrocie oznaczeń opisowych leży w interesie ogółu (zob. szerzej W. Włodarczyk, Zdolność odróżniająca znaku towarowego, Lublin 2001, s. 165).
Mając powyższe na uwadze stwierdzić należy, że znak towarowy "Naturtea" jest pozbawiony zdolności odróżniającej w stosunku do herbat wyszczególnionych w zgłoszeniu spornego znaku towarowego. Dla towarów, dla których oznaczenia przeznaczony był przedmiotowy znak towarowy, wspólnymi cechami jest bowiem ich naturalne (roślinne) pochodzenie, a tym samym generalnie korzystny wpływ na ludzkie zdrowie, które są typowe dla napoju, jakim jest herbata.
Zdaniem Sądu znak towarowy "Naturtea", jako oznaczenie słowne, pozbawione jest ponadto elementów fantazyjnych, gdyż w swoim przekazie ma przede wszystkim charakter informujący i opisowy w stosunku do towarów sygnowanych tym oznaczeniem. Dlatego też twierdzenia o jego fantazyjnym charakterze nie można uznać za uzasadnione, gdyż sporne oznaczenie nie zawiera żadnych dodatkowych elementów, które nadają mu wyraźny charakter odróżniający. Nie jest ono bowiem kombinacją skróconych elementów obcojęzycznych słów, lecz występującym w języku angielskim słowem "tea" oznaczającym herbatę oraz słowem "Natur", które również ma konkretne znaczenie i brzmi bardzo podobnie, jak jego polski odpowiednik, czyli słowo "natura" czy "naturalna", co wskazuje na określony związek między wyrazem "Naturtea", a danymi towarami (herbatami).
W ocenie Sądu związek ten ma charakter przymiotnikowy, opisowy w stosunku do herbaty, ponieważ wskazuje jej konkretne cechy i w takiej sytuacji oznaczenie słowne "Naturtea" nie powinno być własnością jednego podmiotu, ponieważ mogłoby to doprowadzić do naruszenia zasad obrotu gospodarczego. Podkreślić bowiem trzeba, że towary o których mowa (herbaty) należą do produktów powszechnego użytku, kierowanych do nieograniczonej liczby odbiorców, którymi mogą być praktycznie wszyscy konsumenci. Zatem jest wysoce prawdopodobne, że nabywcy herbaty oznaczonych spornym znakiem nie będą kojarzyć tego oznaczenia z konkretnym przedsiębiorstwem, gdyż oznaczenie słowne "Naturtea" może być postrzegane przez przeciętnego odbiorcę jako wskazanie składu i właściwości danego produktu, nie zaś jako informacja wskazująca źródło jego pochodzenia.
Na potwierdzenie powyższego stanowiska można przytoczyć rozstrzygnięcie OHIM, który odmawiając decyzją z dnia [...] października 2005 r. rejestracji znaku słowno - graficznego "BIO-ACTIVE" o nr [...] zgłoszonego przez B. Sp. z o.o. z siedzibą w W. stwierdził, że znak ten nie posiada żadnych znamion odróżniających i to pomimo użycia elementów kolorystyczno - graficznych. Pierwsza Izba Odwoławcza oddaliła odwołanie od tej decyzji decyzją z dnia 2 czerwca 2006 r. Podstawą odmowy rejestracji tego oznaczenia był art. 7 ust. 1 c) Rozporządzenia Rady nr 40/94 z dnia 20 grudnia 1993 r. w sprawie wspólnotowego znaku towarowego, zgodnie z którym nie mogą być zarejestrowane znaki, które składają się wyłącznie z oznaczeń lub wskazówek mogących służyć w obrocie do oznaczania rodzaju, jakości, ilości, przeznaczenia, wartości, pochodzenia geograficznego lub czasu produkcji towaru lub innych właściwości towarów. W decyzji tej OHIM stwierdził, że słowno - graficzne oznaczenie "BIO-ACTIVE" jest niedystynktywne w stosunku do herbaty leczniczej, ziół leczniczych, tabletek do celów farmaceutycznych, herbaty, herbat owocowych i herbat ziołowych, ponieważ wskazuje, że towary te zawierają bioaktywne substancje. Przeciętny odbiorca zrozumie oznaczenie "BIO-ACTIVE" jako "mający wpływ na żywy organizm, tkankę lub komórkę, biologicznie aktywny". Zarzut opisowości tego oznaczenia został podniesiony w odniesieniu do odbiorców anglojęzycznych, jednak ze względu na znaczne podobieństwo fonetyczne oraz wizualne słów "bioactive" i "bioaktywny" należy przyjąć, że przeciętny polski odbiorca również potraktuje oznaczenie "bio-active" jako opisowe i informacyjne.
Analogiczną tezę należy wysnuć w przypadku oznaczenia "Naturtea", mając ponadto na uwadze fakt, iż znak ten jest wyłącznie oznaczeniem słownym, zaś w stosunku do znaków towarowych słownych, kryteria udzielania prawa ochronnego są surowsze niż w stosunku do znaków kombinowanych, z uwagi na mniejsze pole manewru dla innych przedsiębiorców chcących korzystać z danego słowa. W znakach towarowych kombinowanych, oprócz elementu słownego, który z reguły ma charakter dominujący, występują również inne elementy (np. graficzne), które umożliwiają odróżnienie towarów jednego przedsiębiorcy od towarów przedsiębiorców konkurencyjnych, jak również umożliwiają identyfikację danego producenta tak oznaczonego towaru. Natomiast przyznanie jednemu przedsiębiorcy prawa ochronnego na znak towarowy słowny, który nie zawiera określenia czysto fantazyjnego, lecz nazwę rodzajową, może w nieuzasadniony sposób ograniczyć prawo innych przedsiębiorców do określania swoich wyrobów takim znakiem.
Tymczasem rolą znaku towarowego jest przekazywanie informacji o pochodzeniu towaru z oznaczonego przedsiębiorstwa, a nie o samym towarze, zaś zasada swobodnego dostępu wszystkich przedsiębiorców do oznaczeń służących przekazywaniu informacji o towarach i ich cechach lub właściwościach nie zezwala na ich monopolizację przez jednego tylko uczestnika rynku. Nabycie podmiotowego praw wyłącznego do znaku towarowego nie może bowiem pozbawiać konkurentów możliwości przekazywania kupującym informacji o towarze.
W literaturze przedmiotu, jak i orzecznictwie sądów administracyjnych, uznaje się w szczególności, że znakiem opisowym (nazwą rodzajową ) jest znak, który ma cechy aktualnej, konkretnej i bezpośredniej opisowości. Aktualność oznaczeń podlega ocenie obiektywnej i sprowadza się do ustalenia, czy z punktu widzenia aktualnych warunków rynku oznaczenie jest przydatne do opisu towaru i jako takie powinno być dostępne dla wszystkich jego uczestników. Reguła konkretnej opisowości wskazuje, że wyłączony z rejestracji jako opisowy może być tylko taki znak, który wskazuje na konkretne cechy tego towaru, dla którego oznaczania jest przeznaczony. Sporny znak "Naturtea" ma – w ocenie Sądu – właśnie taki opisowy charakter, wskazuje bowiem na naturę herbaty jako napoju, bezpośrednio kojarzącego się z jego pozytywnym wpływem na ludzkie zdrowie.
W przypadku rozpatrywanej sprawy nie ma przy tym istotnego znaczenia okoliczność, że sporne oznaczenie jest określeniem obcojęzycznym, gdyż jak wskazał WSA w Warszawie w wyroku z dnia 2 sierpnia 2006 r., (sygn. akt 153/06, LEX nr 246147), który to pogląd podziela skład orzekający w niniejszej sprawie: "Nie ma zdolności rejestrowej znak towarowy złożony wyłącznie z oznaczeń ogólnoinformacyjnych używanych zwykle do oznaczenia rodzaju towaru lub usługi, nawet jeśli te oznaczenia są sformułowane w innym języku niż polski".
Z powyższych względów, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, działając na podstawie art. 145 § 1 pkt 1 lit. a), orzekł jak w sentencji.
Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 24.07.2026. · Źródło