VI SA/Wa 914/15
WyrokWSA w Warszawie2015-09-09
Skład orzekający: Pamela Kuraś–Dębecka, Zbigniew Rudnicki, Grażyna Śliwińska
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy postanowienie stwierdzające niedopuszczalność wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy, wydane w sytuacji, gdy decyzja pierwszej instancji była pozbawiona podpisu, jest prawidłowe?Ratio decidendi
Sąd uznał, że decyzja administracyjna pozbawiona podpisu jest jedynie projektem decyzji i nie wchodzi do obrotu prawnego. W związku z tym, wniosek o ponowne rozpatrzenie takiej decyzji jest niedopuszczalny z powodu braku przedmiotu zaskarżenia. Postanowienie stwierdzające tę niedopuszczalność jest prawidłowe, a skarga na nie podlega oddaleniu.Stan faktyczny
Urząd Patentowy RP wydał postanowienie o niedopuszczalności wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy od decyzji odmawiającej udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy, ponieważ decyzja ta była pozbawiona podpisu. Strona skarżąca wniosła skargę, zarzucając naruszenie przepisów proceduralnych i twierdząc, że brak podpisu czyni decyzję wadliwą, a nie nieistniejącą. Skarżący argumentował, że postanowienie o niedopuszczalności wniosku zostało wydane z naruszeniem prawa, a sama decyzja pierwszej instancji, mimo braku podpisu, powinna być traktowana jako istniejąca, lecz wadliwa.Rozstrzygnięcie
Oddala skargę w całości.Pełny tekst orzeczenia
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Pamela Kuraś–Dębecka Sędziowie Sędzia WSA Zbigniew Rudnicki (spr.) Sędzia WSA Grażyna Śliwińska Protokolant ref. staż. Anna Owczarek po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 9 września 2015 r. sprawy ze skargi [...] Sp. z o.o. Sp. K. z siedzibą w M. na postanowienie Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] stycznia 2015 r. nr [...] w przedmiocie niedopuszczalności wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy oddala skargę w całości
Postanowieniem Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej, z dnia [...] stycznia 2015 r., wydanym na podstawie art. 134 k.p.a. w zw. z art. 244 ust. 11 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (Dz. U. z 2013 r., poz. 1410; dalej: pwp ) stwierdzono niedopuszczalność wniosku z dnia [...] czerwca 2014 r. o ponowne rozpatrzenie sprawy od decyzji odmawiającej udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy "GRYCAN LODY OD POKOLEŃ TIRAMISU ROZKOSZNIE WŁOSKIE" Z. [...] zgłoszonego przez G. Sp. z o.o., Sp. k. z siedzibą w M.
W uzasadnieniu przypomniano, że do Urzędu Patentowego RP wpłynął w dniu [...] czerwca 2014 r. wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy od decyzji odmawiającej udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy "GRYCAN LODY OD POKOLEŃ TIRAMISU ROZKOSZNIE WŁOSKIE" Z. [...].
Urząd Patentowy RP przesłał do zgłaszającego decyzję z dnia [...] kwietnia 2014 r. o odmowie udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy, pozbawioną podpisu i stanowiska służbowego osoby, która ją wydała. Zgodnie z art. 107 kpa, decyzja powinna zawierać: oznaczenie organu administracji publicznej, datę wydania, oznaczenie stron, powołanie podstawy prawnej, rozstrzygnięcie, uzasadnienie, pouczenie, podpis z podaniem imienia i nazwiska oraz stanowiska służbowego osoby upoważnionej do wydania decyzji. Tak więc, do momentu podpisania przez osobę reprezentującą organ administracji, akt jest jedynie projektem decyzji i nie wchodzi jeszcze do obrotu prawnego (B. Adamiak "Wadliwość decyzji administracyjnej", Wrocław 1986 r., s.50). Pismo z dnia [...].04.2014 r. przesłane do strony było więc zgodne z powyższym projektem, a nie decyzją.
Wobec powyższego Urząd Patentowy RP niezwłocznie wyda decyzję w przedmiotowej sprawie, na którą służyć będzie środek odwoławczy w postaci wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy. Argumenty i twierdzenia zawarte we wniosku o ponowne rozpatrzenie nadesłanym dnia [...] czerwca 2014 r. nie były przedmiotem rozpatrzenia przez Urząd Patentowy RP.
Zgodnie z art. 134 k.p.a. organ odwoławczy stwierdza w drodze postanowienia niedopuszczalność wniosku z przyczyn przedmiotowych, w tej sytuacji z powodu braku przedmiotu zaskarżenia.
Skargę na powyższe postanowienie wniósł do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie zgłaszający, wnosząc o stwierdzenie jego nieważności albo - alternatywnie - o uchylenie, zgodnie z poniższym uzasadnieniem. Skarżący wniósł również o zwrot na jego rzecz poniesionych kosztów postępowania, według norm przepisanych.
W uzasadnieniu zarzucił zaskarżonemu postanowieniu, że wydane zostało z rażącym naruszeniem art. 124 § 1 kpa, co stanowi przyczynę jego nieważności z art. 156 § 1 pkt 2 tego Kodeksu. Regulacje te stosuje się w zw. z art. 244 § 11 pwp. (Dz. U. 2013 poz. 1410).
Przepis art. 124 § 1 kpa wymaga, aby dokument postanowienia zawierał "podpis (...) lub, jeżeli postanowienie wydane zostało w formie dokumentu elektronicznego, powinno być opatrzone bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym za pomocą ważnego kwalifikowanego certyfikatu". Z treści tego przepisu wynika, że dokument na papierze nie może być "podpisany elektronicznie", lecz zawsze musi posiadać podpis własnoręczny. Nie stanowi takiego podpisu sam wizerunek podpisu odtworzony w sposób mechaniczny (np. faksymile) lub elektroniczny (np. wydruku komputerowego). Zaskarżone postanowienie wydane zostało w formie wydrukowanego na papierze pisma. Zawiera wizerunek podpisu ze wskazówką "/- dokument podpisany elektronicznie/" (zob. uwierzytelnioną kopię zaskarżonego postanowienia) Wskazówka ta zaprzecza własnoręczności podpisu w postanowieniu. Na jej podstawie podnoszę zarzut rażącego naruszenia przepisu art. 124 § 1 kpa przez zaskarżone postanowienie z uwagi na brak własnoręcznego podpisu.
Nie jest możliwe stwierdzenie adekwatności lub nieadekwatności omawianej wskazówki bez specjalistycznych badań wizerunku podpisu w zaskarżonym postanowieniu. Współcześnie prosty i ogólnie dostępny sprzęt elektroniczny (komputery i skanery oraz drukarki) umożliwiają radykalnie wierne odtwarzanie dowolnych obrazów, w tym wizerunków podpisów. Z tego punktu wiedzenia, sam fakt, że wskazówce tej towarzyszy jednak wizerunek podpisu, który wygląda na własnoręczny nie przesądza o jej nieprawdziwości. Zresztą, nawet, gdyby tak się okazało, nie ma żadnego powodu, aby w świetle zasad postępowania administracyjnego, w szczególności zasady pogłębiania zaufania z art. 8 kpa, akceptować - bez uprzedniego potwierdzenia jej legalności przez sądy administracyjne - praktykę opatrywania własnoręcznych podpisów urzędników informacją, która w sposób jednoznaczny kwestionuje własnoręczny status podpisu i w konsekwencji wprowadza w błąd. Praktyka ta prowadzi w sposób bezpośredni do naruszenia zasady pewności prawnej w zakresie prawomocności podpisu i na tej podstawie w zakresie skuteczności podpisanego aktu administracyjnego.
Przepis art. 124 § 1 kpa wymaga, aby dokument postanowienia zawierał "podpis z podaniem (...) stanowiska służbowego osoby upoważnionej do jego wydania". Wymóg ten ma m.in. na celu możliwość ustalenia, czy nie zachodzi podstawa nieważności z art. 156 § 1 pkt 1 - 2 kpa.
W zaskarżonym postanowieniu wskazano, że zostało ono wydane przez p. Dyrektor Departamentu Badań Znaków Towarowych. Takie stanowisko nie uprawnia jednak do orzekania w sprawach takich, jak niniejsza - o których mowa w art. 261 ust. 2 pkt 2 pwp. W tym zakresie funkcję organu administracyjnego, jakim jest Urząd Patentowy, piastują wyłącznie eksperci - zob. art. 264 ust. 1 pwp. Ta ostatnia regulacja wyłącza także możliwość przypisania orzecznictwa w ww. sprawach innym funkcjom przez akty wewnętrzne Urzędu Patentowego (zob. też art. 244 ust. I4 w zw. z ust. 3 pwp). Należy zauważyć, że jedynie z funkcją eksperta PWP łączy np. gwarancje bezstronności, o których mowa w art. 269 ust. 1 - 2 pwp.
Nie ma wątpliwości, że - w świetle treści art. 264 ust. 3 pwp - ekspertowi "mogą być powierzone dodatkowe funkcje, w szczególności kierownicze". Tak jest zapewne w niniejszym przypadku. Nie wynika jednak z tego, że w ramach tych funkcji może ekspert orzekać w sprawach z art. 261 ust. 2 pkt 2 pwp, ponieważ nie są one objęte ani gwarancjami, ani obowiązkami lub upoważnieniami, które są ustawowo specjalnie przewidziane dla stanowiska służbowego eksperta.
Zaskarżone postanowienie potwierdza okoliczność faktyczną, że decyzja Urzędu Patentowego z [...] kwietnia 2014 (sygn. [...]) nie zawiera własnoręcznego podpisu. Skarżący wskazali na tę wadę we wniosku o ponowne rozpatrzenie z [...] czerwca 2014, oczekując oceny tego faktu pod kątem rażącego naruszenia prawa z art. 156 § 1 pkt 2 kpa. Ponadto wniosek zawierał również alternatywne żądanie uchylenia tej decyzji na podstawie merytorycznej argumentacji w zakresie zdolności rejestrowej znaku towarowego, którego dotyczyła ww. decyzja. Urząd Patentowy zignorował oczekiwania strony. Natomiast uznał niedopuszczalność wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy z uwagi na "brak przedmiotu zaskarżenia".
Urząd Patentowy pogląd o "braku przedmiotu zaskarżenia" w niniejszej sprawie wywiódł z generalnej i abstrakcyjnej tezy, że z art. 107 kpa wynika, iż dopóki decyzja nie jest podpisana, dopóty akt ten "jest jedynie projektem decyzji i nie wchodzi jeszcze do obrotu prawnego". Powołany przepis nie uprawnia do tego rodzaju ogólnych wniosków. W każdej sprawie należy dokonać oceny całokształtu okoliczności faktycznych - zgodnie z art. 7, 77 kpa - i dopiero na tej podstawie możliwe jest stwierdzenie, czy doszło do doręczenia stronie "projektu decyzji", czy też przesłano decyzję wadliwą pod względem formalnym, albo innego rodzaju pismo.
W świetle zasady państwa prawa, której konkretyzację stanowi art. 6 kpa, niedopuszczalne jest przyjmowanie jakichkolwiek fikcji prawnych bez wyraźnego ustawowego umocowania w tym zakresie. W szczególności dotyczy to kwestii kwalifikacji prawnej pism, które doręcza się stronom w toku postępowań. W szczególności, nielegalne jest kwalifikowanie nie podpisanych decyzji jako - ot po prostu - "projektów decyzji" tylko na tej podstawie, że nie zostały one podpisane i bez względu na okoliczności faktyczne konkretnego przypadku oraz jego procesowy kontekst. Oczywiste jest, że odmiennie należy ocenić przypadek dokumentu decyzji, który czeka na podpis urzędnika i doręczenie stronie od sytuacji, gdy doszło do wysiania i doręczenia stronie dokumentu decyzji bez wymaganego podpisu. Tylko w pierwszym przypadku można mówić bez dodatkowych ustaleń faktycznych o "projekcie decyzji".
W niniejszej sprawie bezsporne jest, że wysłano i doręczono stronie decyzję bez wymaganego podpisu. Żadna okoliczność faktyczna nie potwierdza wersji, że przesłano "projekt decyzji". Może się tak zdarzyć, wskutek np. pomyłki konkretnej osoby, ale w niniejszej sprawie Urząd Patentowy na taką pomyłkę nie powołuje się i jej nie dowodzi. Po prostu na podstawie braku podpisu przyjmuje domniemanie faktyczne, że doręczono "projekt decyzji". Takiego domniemania nic nie usprawiedliwia. Wręcz przeciwnie, wszystko wskazuje, że doręczono decyzję wadliwie sporządzoną, bo bez podpisu. Przede wszystkim należy wskazać, że omawiana decyzja zawiera wszystkie typowe elementy dokumentu decyzji administracyjnej, za wyjątkiem podpisu. Została wysłana i doręczona w trybie typowym dla decyzji administracyjnych. I najważniejsze: pomimo upływu już niemal roku od doręczenia rzekomego "projektu decyzji", ciągle nie wydano owej rzekomo niemal rok temu projektowanej decyzji. Również po wydaniu zaskarżonego postanowienia i nieoczekiwanym "odkryciu", że wysłano "projekt decyzji" ciągle nie ma rzekomo projektowanej decyzji.
Ustalenie w zaskarżonym postanowieniu, że decyzja Urzędu Patentowego z [...] kwietnia 2014 (sygn. [...]) jest "projektem decyzji" stanowi ocenę pod względem faktycznym całkowicie dowolną.
Skarżący kwestionują także możliwość traktowania decyzji Urzędu Patentowego z [...] kwietnia 2014 (sygn. [...]) jako "aktu nieistniejącego" ("nie-decyzji") tylko dlatego, że sporządzono ją w formie dokumentu bez podpisu. Nie ma wątpliwości, że jest to dokument (pismo), które zawiera oświadczenie woli złożone w imieniu Urzędu Patentowego i obejmuje ono rozstrzygniecie sprawy administracyjnej konkretnego podmiotu, do którego to oświadczenie skierowano oraz któremu oświadczenie to ów Urząd skutecznie doręczył, a całokształt okoliczności wskazuje, że sporządzenie i doręczenie tego dokumentu nakierowane było na wywołanie skutku wydania i doręczenia decyzji administracyjnej. Co więcej, nie ma żadnych podstaw do twierdzenia, że niemożliwe jest w niniejszej sprawie ustalenie konkretnej osoby w Urzędzie Patentowym odpowiedzialnej za złożone oświadczenie woli. Te wszystkie elementy łącznie są wystarczające dla stwierdzenia istnienia decyzji administracyjnej w niniejszej sprawie. Natomiast, sam brak formalny podpisu na dokumencie decyzji nie pozbawia jej automatycznie waloru decyzji, lecz skutkuje wadliwością tej decyzji w zakresie formy.
Skarżąca ma świadomość istnienia w nauce koncepcji "nieaktu" w zakresie aktów administracyjnych. Ma również świadomość, że istnieją dwie odmienne linie orzecznicze sądów administracyjnych. Jedna z nich kwalifikuje doręczony stronie dokument decyzji administracyjnej bez podpisu za "akt nieistniejący". Z kolei druga linia orzecznicza, brak podpisu w dokumencie decyzji administracyjnej kwalifikuje jako rażące naruszenie prawa w rozumieniu art. 156 §1 pkt 2 kpa - decyzja administracyjna istnieje, ale jest wadliwa. W ocenie skarżącej, oba stanowiska mogą okazać się trafne w zależności od konkretnego stanu faktycznego oraz konkretnej sytuacji procesowej w sprawie. Tu właściwe jest to drugie.
Zdaniem skarżącej, należy wykluczyć czysto mechaniczną ocenę, że dokument decyzji administracyjnej nie ma waloru takiej decyzji z powodu braku podpisu urzędnika, jeśli - jak to jest w niniejszej sprawie - doręczono ją stronie, nie wydano w tej samej sprawie nigdy decyzji podpisanej i równocześnie nie wykazano ani pomyłki, ani braku możliwości ustalenia osoby odpowiedzialnej za sporządzenie i doręczenie decyzji. Nie ma też żadnego powodu, uwzględniając zasadę prostoty postępowania z art. 12 § 1 kpa, aby zamiast po prostu w toku rozpatrywania wniosku o ponowne rozpatrzenie wyeliminować z obrotu wadliwie sporządzoną decyzję administracyjną, postanawiać - po wielu miesiącach postępowania - o niedopuszczalności wniosku o ponowne rozpatrzenie, za rozpatrzenie którego pobrano opłatę urzędową. Sięganie po koncepcję "nieaktu" w takim układzie faktycznym i procesowym jest irracjonalne. Prowadzi do elementarnej niesprawiedliwości, ponieważ konsekwencje (procesowe i finansowe) rażących zaniechań organu obciążają w niniejszej sprawie wyłącznie stronę, a organ je całkowicie zbędnie generuje, zamiast minimalizować.
W odpowiedzi na skargę Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej wniósł o odrzucenie skargi jako nie należącej do właściwości sądu administracyjnego i przez to niedopuszczalnej i na wypadek nieuwzględnienie tego wniosku wnosi o oddalenie skargi jako bezzasadnej.
W uzasadnieniu skarżąca wnosi o stwierdzenie nieważności albo alternatywnie o uchylenie zaskarżonego postanowienia. Urzędowi zarzuca naruszenie art. 124 § 1 k.p.a. stanowiące przyczynę nieważności postawienia z art. 156 § 1 pkt 2 k.p.a.
Zasadność postanowienia o niedopuszczalności wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy (art. 134 k.p.a.) i jego niezaskarżalność do Sądu.
W ocenie skarżącej, Urząd w sposób nieuprawiony stwierdził, że decyzja nie zwierająca podpisu, nazwiska i stanowiska służbowego pracownika, który ją sporządził, jest decyzją nieistniejącą. Takie stanowisko pełnomocnika skarżącej jest sprzeczne z utrwaloną linią orzeczniczą i jedyną znaną Urzędowi przekonywującą argumentacją prawną. W orzecznictwie i doktrynie ugruntowany jest bowiem pogląd, zgodnie z który "Pisma zawierające rozstrzygnięcia w sprawie załatwianej w drodze decyzji są decyzjami, pomimo nieposiadania w pełni formy przewidzianej w art. 107 § 1 k.p.a., jeśli tylko zawierają minimum elementów niezbędnych dla zakwalifikowania ich jako decyzji. Do takich elementów należy zaliczyć: oznaczenie organu administracji państwowej wydającego akt, wskazanie adresata aktu, rozstrzygnięcie o istocie sprawy oraz podpis osoby reprezentującej organ administracji. " (patrz NSA w wyroku z dnia 20.07.1981 r. w sprawie SA 1163/81).
Podpis na decyzji administracyjnej jest kluczowy z dwóch powodów. Po pierwsze, decyzja jest oświadczeniem woli organu (z tym wydaje się zgadzać pełnomocnik skarżącej na stronie 4 skargi twierdząc, że pismo "zawiera oświadczenie woli złożone w imieniu organu"). Po drugie, zgodnie z przepisem art. 14 § 1 k.p.a. postępowanie administracyjne jest pisemne. Oświadczenia woli Urzędu Patentowego muszą być więc składane na piśmie. Potwierdzają to zresztą to przepisy art. 107 i art. 124 k.p.a. ustanawiając wymóg, aby decyzje i postanowienia zawsze były podpisane. Taka kwalifikacja decyzji i postanowień jest już utrwalona w doktrynie np. "Ujęcie decyzji administracyjnej jako oświadczenia woli czyni istotnym złożenie podpisu, bowiem dopiero po złożeniu podpisu na dokumencie oświadczenie woli zostaje wyrażone w formie pisemnej (wyrok NSA w Lublinie z dnia 12 lutego 1991 r.,SA/Lu 889/90. OSP 1992, z. 2, poz. 27, ...) Podpis służy "przede wszystkim do identyfikowania osoby składającej podpis oraz do ustalenia treści złożonego przez nią oświadczenia woli" (Z. Radwański, Prawo cywilne - część ogólna, Warszawa 1997, s. 199). Podpis charakteryzują następujące cechy: 1) jest to językowy znak graficzny utrwalony w dokumencie, 2) składający oświadczenie woli stawia ten znak własnoręcznie, 3) wskazuje w zasadzie imię i nazwisko składającego oświadczenie woli, 4) podpis umieszcza się pod tekstem oświadczenia woli (Z. Radwański, Prawo cywilne..., s. 199)." (patrz A. Wróbel "Komentarz do kodeksu postępowania administracyjnego")
Skutki braku podpisu pod decyzjami również były już wielokrotnie przedmiotem orzeczeń sądów administracyjnych i rozważań doktryny. Utrwaliło się, że doręczenie stronie pisma, które nie jest opatrzone żadnym podpisem jest niczym innym jak doręczeniem projektu decyzji i nie rodzi żadnych skutków prawnych. Nie sposób bowiem kwalifikować takiego pisma jako oświadczenia woli złożonego na piśmie. I tak np. NSA w wyroku z dnia 10.10.2008 r. w sprawie II GSK 508/07 stwierdził , że "Brak podpisu osoby reprezentującej organ na decyzji jest wadą istotną, prowadzącą do oceny, że chodzi wówczas o pismo będące projektem decyzji. Konsekwencją tego jest, że projekt taki nie wchodzi jeszcze do obrotu prawnego i nie wywołuje skutków, z którymi przepisy łączą konsekwencje prawne. Nie ma przy tym znaczenia, że pismo to zostało stronie doręczone." Podobnie NSA w wyroku z dnia 30.07.1982 r. w sprawie I SA 547/82 "Brak podpisu naczelnika dzielnicy, bądź osoby podpisującej z jego upoważnienia pod decyzją, powoduje, iż pismo takie traci charakter "decyzji"." Takie stanowisko jest utrwalone i było wielokrotnie potwierdzane przez sądy administracyjne np. w wyroku NSA z dnia 13.09.2013 r. w sprawie I OSK 2932/12, w wyroku NSA z dnia 27.07.1999 r. w sprawie I Sa 1509/98, w wyroku WSA z dnia 12.09.2012 r. w sprawie II SA/Rz 559/12, w wyroku WSA z dnia 08.05.2013 r. w sprawie II SA/Gd 659/12, w wyroku WSA z dnia 23.09.2010 r. w sprawie I SA/WA 597/10, w wyroku WSA z dnia 15.05.2014 r. w sprawie II SA/G1 1629/13, w wyroku WSA z dnia 04.12.07 r. w sprawie II SA/G11634/06.
Stanowisko zaprezentowane przez skarżącego, jakoby niepodpisane pismo mogło być kwalifikowane jako decyzja obarczoną wadą nieważności, jest nie do obrony. Faktycznie, w orzecznictwie pojawił się taki pogląd. Jest on jednak pełen sprzeczności i co za idzie raczej odosobniony. Sąd bowiem w kilku orzeczeniach faktycznie stwierdził, że nie podpisane decyzje są nieważne. W uzasadnieniach tych wyroków podkreślił jednak, że decyzje bez podpisu de facto nie istnieją. Koncepcja nieważności decyzji, która w ogóle nie istnieje, jest natomiast sprzeczna z logiką. Z tego też powodu te incydentalne orzeczenia są przedmiotem krytyki doktryny np.: Piotr Brzozowski w glosie do wyroku WSA z dnia 22 września 2010 r., stwierdza, że: "Brak podpisu oznacza, że nie nastąpiło oświadczenie woli organu administracji publicznej, a tym samym nie może być też mowy o istnieniu decyzji w sensie prawnym. Ten brak dyskwalifikuje bowiem decyzję jako akt prawnie wiążący - nie może on wywierać żadnych skutków prawnych. Brak podpisu pod decyzją jest w swych skutkach związany z brakiem istnienia decyzji w ogóle. Taki akt administracyjny nie istnieje (non exist), choćby spełniał wszelkie inne wymagania określone w art. 107 § 1 kpa. Skoro zaś "decyzja" taka jest aktem nieistniejącym (mogącym być uznanym jedynie za projekt decyzji), to wykluczona jest możność stwierdzenia jego nieważności na podstawie art. 156 § 1 kp.a. Niewątpliwie też nie jest możliwe przyjęcie, że dopuszczalne jest stwierdzenie nieważności tego typu " decyzji" z uznaniem, że zawiera ona wadę powodującą jej nieważność z mocy prawa fart. 156 § 1 pkt 7 kp.a.), gdyż żaden przepis nie wskazuje, aby brak podpisu pod decyzją powodował jej nieważność z mocy prawa. Nieistnienie decyzji nie jest tożsame z jej nieważnością. Są to dwie odrębne sytuacje prawne. W pierwszej w ogóle nie mamy do czynienia z aktem administracyjnym i nikogo on nie wiąże. Brak formy uniemożliwia mu przypisanie cechy decyzji. Z kolei decyzja nieważna jest decyzją istniejącą, a jej obowiązywanie w obrocie prawnym trwa tak długo, dopóty w przewidziany prawem sposób decyzja ta nie zostanie wyeliminowana z obrotu prawnego. Skutek tego typu eliminacji decyzji nieważnej jest zaś taki, że decyzja uznawana jest za nieważną od samego początku (ex tunc), ale dopiero z chwilą stwierdzenia jej nieważności. Decyzja taka jest więc decyzją wykonalną i wiążącą wszystkie podmioty do czasu jej usunięcia z obrotu prawnego.
Mając na uwadze powyższe rozważania, rozstrzygnięcie sądu w głosowanym wyroku okazuje się być nieprawidłowe. Sąd oczywiście winien był stwierdzić nieważność decyzji organu drugiej instancji wobec rozpatrzenia odwołania od decyzji nieistniejącej, jednakże nie był uprawniony do stwierdzenia nieważności "decyzji" organu pierwszej instancji (burmistrza), która nie zawierała podpisu - nie była więc decyzją. Orzeczenie co do aktu nieistniejącego stanowi istotne naruszenie przepisów postępowania, gdyż w tym zakresie brak było przedmiotu zaskarżenia. "
Urząd podziela poglądy doktryny i orzecznictwa zaprezentowane powyżej. W przedmiotowej sprawie Urząd nie miał więc innego wyboru niż stwierdzić niedopuszczalność wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy. Rozpatrzenie takiego wniosku, jak słusznie stwierdził cytowany glosator, byłoby bowiem obarczone wadą nieważności.
Powyższe rozważania prowadzą natomiast do prostego wniosku, że skoro w przedmiotowej sprawie nie było substratu zaskarżenia, to niewątpliwie Urząd musi jeszcze wydać decyzję spełniająca wymogi przepisów art. 107 k.p.a. Od decyzji tej będzie stronie przysługiwał wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, a następnie skarga do Sądu. Skoro natomiast zaskarżone postanowienie nie kończy de facto postępowania, to zgodnie z przepisem art. 3 § 2 pkt 2 p.p.s.a. nie służy na nie skarga do WSA. Nie należy ono bowiem do żadnej z trzech grup postanowień, w stosunku do których przepisy przewidują kontrolę sądową w formie skargi, tj. nie służy na nie zażalenie, nie rozstrzyga ono sprawy co do istoty i nie kończy postępowania. Fakt, iż nie wszystkie postanowienia o niedopuszczalności środka odwoławczego są zaskarżalne do sądu, był już potwierdzony przez sądy administracyjne np. w wyroku WSA z dnia 30.02.2008 r. w sprawie II SA/Bd 933/07. Nie ma tu również znaczenia błędne pouczenie Urzędu o istnieniu takiego środka. To również zostało wielokrotnie potwierdzone przez sądy np. WSA w wyroku z dnia 02.10.2014 r. w sprawie IV SA/Wa 352/14 stwierdził, że: "Błędne pouczenie nie może kreować nowych praw dla strony postępowania, nieprzewidzianych w obowiązujących przepisach, a co za tym idzie, błędne pouczenie nie stwarza prawa do złożenia zażalenia. " Zgodnie natomiast z przepisem art. 58 § 1 pkt. 1 p.p.s.a., jeżeli sprawa nie należy do właściwości sądu administracyjnego sąd odrzuca skargę, o co Urząd niniejszym wnosi.
Na wypadek, gdyby Sąd nie podzielił poglądu Urzędu co do istnienia w tej sprawie podstaw do odrzucenia skargi, Urząd wnosi o jej oddalenie powołując się na prawidłowość i zasadność zaskarżonego postanowienia.
Prawidłowość zaskarżonego postanowienia w świetle art. 124 § 1 k.p.a. i brak podstaw do stwierdzenia jego nieważności na podstawie przepisu art. 156 § 1 k.p.a.
Skarżący zarzuca Urzędowi, że postanowienie zostało niewłaściwie podpisane. Nie jest to prawdą. Pod postanowieniem widnieje odręczny podpis pracownika wyznaczonego do rozpatrzenia tej sprawy. Adnotacja Urzędu, że dokument został również podpisany elektronicznie nic nie zmienia. Konieczność podpisywania dokumentów zarówno w sposób tradycyjny, jak i elektroniczny, wynika bowiem z instrukcji kancelaryjnej, która wiąże pracowników Urzędu. Związane jest to informatyzacją Urzędu i wprowadzeniem EZD – systemu elektronicznego zarządzania dokumentacją. Instrukcja Kancelaryjna Urzędu Patentowego RP jest natomiast wzorowana na rozporządzeniu Prezesa Rady Ministrów z dnia 18 stycznia 2011 r. w sprawie instrukcji kancelaryjnej, jednolitych rzeczowych wykazów akt oraz instrukcji w sprawie organizacji i zakresu działania archiwów zakładowych. W obu tych dokumentach pisma wysłane w sposób tradycyjny, oprócz podpisu odręcznego muszą być opatrzone podpisem elektronicznym (patrz np. § 39 ust.l pkt 1 i ust.3 Instrukcji UP). Trudno jednak z faktu przestrzegania wspomnianego wymogu robić Urzędowi zarzut. Przepis art. 124 § 1 k.p.a. stanowi bowiem z jakich elementów musi składać się postanowienie. Zaskarżone postanowienie zawierało wszystkie te elementy. Nie oznacza to jednak, że w postanowieniu nie może znaleźć się nic innego np. zwykle zawiera ono sygnaturę, i choć nie jest to element wymieniony w przepisie art. 124 k.p.a., to nikt nie ma wątpliwości, iż jej umieszczanie jest dopuszczalne. Podobnie należy traktować fakt, iż dokument zawiera adnotacje, że został w systemie informatycznym Urzędu podpisany elektronicznie. Nie czyni to bowiem podpisu własnoręcznego mniej prawidłowym.
Nie jest również prawdą, iż umieszczenie pod podpisem pracownika Urzędu nazwy jego stanowiska służbowego, z której nie wynika upoważnienie do orzekania, czyni zaskarżone postanowienie nieważnym. W orzecznictwie utrwaliło się bowiem, że "Samego niepowołania się w decyzji na posiadane upoważnienie do wydawania decyzji nie należy jednak utożsamiać z podpisaniem decyzji przez osobę nieupoważnioną, a co za tym idzie nie pociąga to za sobą skutków w postaci nieważności decyzji, o ile upoważnienie takie istniało w dacie wydania tej decyzji. " (patrz NSA w wyroku z dnia 16.01.2014 r. w sprawie II GSK 1618/12). Faktycznie, w opisie stanowiska pracownika podpisującego zaskarżone postanowienie nie znalazła się pełna nazwa jego stanowiska tj.: ekspert - dyrektor departamentu. Tym niemniej nie zmienia to faktu, że pracownik ten był uprawniony i upoważniony zgodnie z art. 244 ust. 1 4 p.w.p. do wydania zakażonego postanowienia. Jeżeli więc w ogóle można mówić o jakimkolwiek defekcie postanowienia to, z całą pewnością, ma on charakter marginalny i nie wpływa na ważność tego aktu.
W odpowiedzi na skargę Urząd Patentowy dowodzi, że zaskarżone postanowienie jest "niezaskarżalne do Sądu" i stwierdza, że postanowienie to zawiera "błędne pouczenie" w tym zakresie. Taki wniosek wynika z wyroku WSA o sygn. II SA/Bd 933/07. W tym miejscu, należy odnotować, że ów wyrok dotyczył niedopuszczalności zażalenia na postanowienie, które rozstrzygało powstałą w toku postępowania tylko jedną szczególną kwestię proceduralną i nie było objęte prawem wniesienia zażalenia. Ponadto, kwestia proceduralna (status strony danej osoby), której dotyczył wspomniany wyrok ze swej istoty podlegała ocenie na każdym etapie sprawy w toku instancji, a wiążąco dopiero w ostatecznej decyzji kończonej postępowanie administracyjne w sprawie. Stąd powstały wątpliwości (a nawet kontrowersje owocujące zdaniem odrębnym sędziego) co do kwestii zaskarżalności. Niniejsza sprawa nie jest analogiczna pod żadnym istotnym względem. Poza tym, zob. np. wyrok WSA z 29.01.2015, sygn. I SA/Ol 904/14.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje:
Zgodnie z art. 1 § 1 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. – Prawo o ustroju sądów administracyjnych (Dz.U. Nr 153, poz. 1269, z późn. zm.), sądy administracyjne sprawują wymiar sprawiedliwości przez kontrolę działalności administracji publicznej, przy czym w świetle paragrafu drugiego powołanego wyżej artykułu kontrola ta sprawowana jest pod względem zgodności z prawem, jeżeli ustawy nie stanowią inaczej. Innymi słowy, wchodzi tutaj w grę kontrola aktów lub czynności z zakresu administracji publicznej dokonywana pod względem ich zgodności z prawem materialnym i przepisami procesowymi, nie zaś według kryteriów odnoszących się do słuszności rozstrzygnięcia.
Ponadto, co wymaga podkreślenia, Sąd rozstrzyga w granicach danej sprawy nie będąc jednak związany zarzutami i wnioskami skargi oraz powołaną podstawą prawną (art. 134 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r.– Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, Dz. U z 2012 r., poz. 270, z późn. zm..; zwaną dalej p.p.s.a.).
Rozpoznając skargę w świetle powołanych wyżej kryteriów należy uznać, że nie zasługuje ona na uwzględnienie.
Przedmiotem rozpoznania przez Sąd była skarga na postanowienie Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej, którym stwierdzono niedopuszczalność wniosku z dnia [...] czerwca 2014 r. o ponowne rozpatrzenie sprawy od decyzji odmawiającej udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy "GRYCAN LODY OD POKOLEŃ TIRAMISU ROZKOSZNIE WŁOSKIE" Z. [...] zgłoszonego przez G. Sp. z o.o., Sp. k. z siedzibą w M.
Zaskarżonemu postanowieniu zarzucono wydanie z rażącym naruszeniem art. 124 § 1 kpa, co stanowi przyczynę jego nieważności z art. 156 § 1 pkt 2 tego Kodeksu. Regulacje te stosuje się w zw. z art. 244 § 11 pwp. (Dz. U. 2013 poz. 1410).
W skardze stwierdzono, że w niniejszej sprawie bezsporne jest, że wysłano i doręczono stronie decyzję bez wymaganego podpisu.
Otóż, w ocenie Sądu, nie jest to okoliczność uznana przez obie strony, gdyż w odpowiedzi na skargę Urząd Patentowy RP, odwołując się najpierw do informatyzacji Urzędu i wprowadzeniem EZD – systemu elektronicznego zarządzania dokumentacją, wzorowanej na Instrukcji wprowadzonej rozporządzeniem Prezesa Rady Ministrów z dnia 18 stycznia 2011 r. w sprawie instrukcji kancelaryjnej, jednolitych rzeczowych wykazów akt oraz instrukcji w sprawie organizacji i zakresu działania archiwów zakładowych, stwierdził, że w obu tych dokumentach pisma wysłane w sposób tradycyjny, oprócz podpisu odręcznego muszą być opatrzone podpisem elektronicznym. Pod postanowieniem widnieje zatem odręczny podpis pracownika wyznaczonego do rozpatrzenia tej sprawy. Adnotacja Urzędu, że dokument został również podpisany elektronicznie nic nie zmienia.
W ocenie Urzędu Patentowego, trudno jednak z faktu przestrzegania wspomnianego wymogu, tzn. opatrzenia dokumentu obok podpisu odręcznego również podpisem elektronicznym, robić Urzędowi zarzut. Przepis art. 124 § 1 k.p.a. stanowi bowiem z jakich elementów musi składać się postanowienie. Zaskarżone postanowienie zawierało wszystkie te elementy. Nie oznacza to jednak, według Urzędu, że w postanowieniu nie może znaleźć się nic innego np. zwykle zawiera ono sygnaturę, i choć nie jest to element wymieniony w przepisie art. 124 k.p.a., to nikt nie ma wątpliwości, iż jej umieszczanie jest dopuszczalne. Podobnie należy traktować fakt, iż dokument zawiera adnotacje, że został w systemie informatycznym Urzędu podpisany elektronicznie. Nie czyni to bowiem podpisu własnoręcznego mniej prawidłowym.
Urząd przyznał również, że w opisie stanowiska pracownika podpisującego zaskarżone postanowienie nie znalazła się pełna nazwa jego stanowiska, tj.: ekspert - dyrektor departamentu. Tym niemniej nie zmienia to faktu, że pracownik ten był uprawniony i upoważniony zgodnie z art. 244 ust. 1 - 4 p.w.p. do wydania zakażonego postanowienia. Według Urzędu, umieszczenie pod podpisem pracownika Urzędu nazwy jego stanowiska służbowego, z której nie wynika upoważnienie do orzekania, nie czyni zaskarżonego postanowienie nieważnym. W orzecznictwie utrwalił się bowiem pogląd, że "Samego niepowołania się w decyzji na posiadane upoważnienie do wydawania decyzji nie należy jednak utożsamiać z podpisaniem decyzji przez osobę nieupoważnioną, a co za tym idzie nie pociąga to za sobą skutków w postaci nieważności decyzji, o ile upoważnienie takie istniało w dacie wydania tej decyzji. " (patrz NSA w wyroku z dnia 16.01.2014 r. w sprawie II GSK 1618/12). W konsekwencji, w ocenie Urzędu, jeżeli w ogóle można mówić o jakimkolwiek defekcie postanowienia to, z całą pewnością ma on charakter marginalny i nie wpływa na ważność tego aktu.
Sąd nie dostrzegł argumentów, które dyskwalifikowałyby powyższą ocenę Urzędu Patentowego.
Jednocześnie, odnosząc się do meritum sprawy (co podniosła strona skarżąca) Urząd Patentowy RP uznał, że przesłał do zgłaszającego (skarżącego) decyzję z dnia [...] kwietnia 2014 r. o odmowie udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy pozbawioną podpisu i stanowiska służbowego osoby, która ją wydała. Urząd, kierując się literalną wykładnia przepisu art. 107 kpa stwierdził w związku z tym, że do momentu podpisania przez osobę reprezentującą organ administracji wydany akt indywidualny jest jedynie projektem decyzji i nie wchodzi jeszcze do obrotu prawnego; tym samym do skarżącego wysłano jedynie projekt decyzji, a co za tym idzie – brak jest przedmiotu zaskarżenia, co stanowiło wystarczającą przesłankę do stwierdzenia w drodze postanowienia – w świetle art. 134 kpa – niedopuszczalności wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy.
W ocenie strony skarżącej, powołany przepis nie uprawnia do tego rodzaju ogólnych wniosków. W każdej sprawie należy dokonać oceny całokształtu okoliczności faktycznych - zgodnie z art. 7, 77 kpa - i dopiero na tej podstawie możliwe jest stwierdzenie, czy doszło do doręczenia stronie "projektu decyzji", czy też przesłano decyzję wadliwą pod względem formalnym, albo innego rodzaju pismo. W ocenie strony skarżącej, wszystko wskazuje, że doręczono decyzję wadliwie sporządzoną, bo bez podpisu. Oznacza to przyjęcie przez Urząd nie uzasadnionego domniemanie faktycznego, że doręczono "projekt decyzji". W konsekwencji, w ocenie strony skarżącej, ustalenie w zaskarżonym postanowieniu, że decyzja Urzędu Patentowego z [...] kwietnia 2014 jest "projektem decyzji", stanowi ocenę pod względem faktycznym całkowicie dowolną.
Skarżący kwestionują także możliwość traktowania powołanej wyżej decyzji Urzędu Patentowego z [...] kwietnia 2014 r. jako "aktu nieistniejącego" ("nie-decyzji") tylko dlatego, że sporządzono ją w formie dokumentu bez podpisu. Skarżąca podkreśla, że akt wydany przez Urząd Patentowy [...] kwietnia 2014 r. zawiera wszystkie elementy, które łącznie są wystarczające dla stwierdzenia istnienia decyzji administracyjnej w niniejszej sprawie. Natomiast, sam brak formalny podpisu na dokumencie decyzji nie pozbawia jej automatycznie waloru decyzji, lecz skutkuje wadliwością tej decyzji w zakresie formy.
Zdaniem strony skarżącej, należy wykluczyć czysto mechaniczną ocenę, że dokument decyzji administracyjnej nie ma waloru takiej decyzji z powodu braku podpisu urzędnika, jeśli - jak to jest w niniejszej sprawie - doręczono ją stronie, nie wydano w tej samej sprawie nigdy decyzji podpisanej i równocześnie nie wykazano ani pomyłki, ani braku możliwości ustalenia osoby odpowiedzialnej za sporządzenie i doręczenie decyzji.
Skarżąca podkreśla, że ma świadomość, że istnieją dwie odmienne linie orzecznicze sądów administracyjnych. Jedna z nich kwalifikuje doręczony stronie dokument decyzji administracyjnej bez podpisu za "akt nieistniejący" – jak wyżej Z kolei druga linia orzecznicza, brak podpisu w dokumencie decyzji administracyjnej kwalifikuje jako rażące naruszenie prawa w rozumieniu art. 156 §1 pkt 2 kpa - decyzja administracyjna istnieje, ale jest wadliwa. W ocenie skarżącej, oba stanowiska mogą okazać się trafne w zależności od konkretnego stanu faktycznego oraz konkretnej sytuacji procesowej w sprawie. W rozpatrywanej sprawie właściwe jest to drugie stanowisko.
Według Urzędu Patentowego RP, stanowisko zaprezentowane przez stronę skarżącą jakoby nie podpisane pismo mogło być kwalifikowane jako decyzja obarczoną wadą nieważności, jest nie do obrony. Faktycznie, w orzecznictwie pojawił się taki pogląd. Jest on jednak pełen sprzeczności i co za idzie raczej odosobniony. Sąd bowiem w kilku orzeczeniach faktycznie stwierdził, że nie podpisane decyzje są nieważne. W uzasadnieniach tych wyroków podkreślił jednak, że decyzje bez podpisu de facto nie istnieją. Koncepcja nieważności decyzji, która w ogóle nie istnieje, jest natomiast sprzeczna z logiką. Z tego też powodu te incydentalne orzeczenia są przedmiotem krytyki doktryny, która podkreśla, że brak podpisu pod decyzją jest w swych skutkach związany z brakiem istnienia decyzji w ogóle. Taki akt administracyjny nie istnieje (non exist), choćby spełniał wszelkie inne wymagania określone w art. 107 § 1 kpa. Skoro zaś "decyzja" taka jest aktem nieistniejącym (mogącym być uznanym jedynie za projekt decyzji), to wykluczona jest możność stwierdzenia jego nieważności na podstawie art. 156 § 1 kp.a. Niewątpliwie też nie jest możliwe przyjęcie, że dopuszczalne jest stwierdzenie nieważności tego typu " decyzji" z uznaniem, że zawiera ona wadę powodującą jej nieważność z mocy prawa fart. 156 § 1 pkt 7 kp.a.), gdyż żaden przepis nie wskazuje, aby brak podpisu pod decyzją powodował jej nieważność z mocy prawa. Nieistnienie decyzji nie jest tożsame z jej nieważnością. Są to dwie odrębne sytuacje prawne. W pierwszej w ogóle nie mamy do czynienia z aktem administracyjnym i nikogo on nie wiąże. Brak formy uniemożliwia mu przypisanie cechy decyzji. Z kolei decyzja nieważna jest decyzją istniejącą, a jej obowiązywanie w obrocie prawnym trwa tak długo, dopóty w przewidziany prawem sposób decyzja ta nie zostanie wyeliminowana z obrotu prawnego. Skutek tego typu eliminacji decyzji nieważnej jest zaś taki, że decyzja uznawana jest za nieważną od samego początku (ex tunc), ale dopiero z chwilą stwierdzenia jej nieważności. Decyzja taka jest więc decyzją wykonalną i wiążącą wszystkie podmioty do czasu jej usunięcia z obrotu prawnego.
Sąd zgadza się z powyższym stanowiskiem, stwierdzającym – na podstawie art. 107 kpa – że decyzja nie podpisana a przesłana stronie jest jedynie projektem decyzji. W tej sytuacji w przedmiotowej sprawie Urząd nie miał innego wyboru niż stwierdzić niedopuszczalność wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy. Rozpatrzenie takiego wnioskubyłoby bowiem obarczone wadą nieważności.
Trafnie natomiast Urząd stwierdził, że przedstawione rozważania prowadzą do wniosku, że skoro w przedmiotowej sprawie nie było substratu zaskarżenia, to niewątpliwie Urząd musi jeszcze wydać decyzję spełniająca wymogi przepisów art. 107 k.p.a. Od decyzji tej będzie stronie przysługiwał wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, a następnie skarga do Sądu. Skoro natomiast zaskarżone postanowienie nie kończy de facto postępowania, to zgodnie z przepisem art. 3 § 2 pkt 2 p.p.s.a. nie służy na nie skarga do WSA. Nie należy ono bowiem do żadnej z trzech grup postanowień, w stosunku do których przepisy przewidują kontrolę sądową w formie skargi, tj. nie służy na nie zażalenie, nie rozstrzyga ono sprawy co do istoty i nie kończy postępowania.
Ponadto oceniając zaskarżoną decyzję Sąd nie stwierdził żadnych innych uchybień, których istnienie powinien uwzględnić z urzędu.
W tym stanie rzeczy Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie na podstawie art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. Nr 153, poz. 127, z późn. zm.) orzekł jak w sentencji wyroku.
Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 15.07.2026. · Źródło